poniedziałek, 24 kwietnia 2017

Confess (2017), czyli o serialowej wersji słów kilka

Tytuł: Confess
Reżyseria: Elissa Down
Rok produkcji:2017
Liczba odcinków: 7
Czas trwania odcinka: około 22 min
Na podstawie książki: Confess - Colleen Hoover
Obsada: Ryan Cooper, Katie Leclerc, Rocky Myers
Opis:
Życie Auburn to jeden wielki bałagan, który usiłuje uporządkować. Potrzebuje pieniędzy, więc nie waha się ani chwili, gdy widzi ogłoszenie w sprawie pracy na drzwiach galerii Owena. On zaś jest artystą z problemami. Oboje przepełnieni tajemnicami i oboje ewidentnie czują, że między nimi iskrzy. Jednak to wszystko nie jest takie łatwe, jak mogłoby się wydawać. Jak potoczą się ich losy?

Trailer:

Jak spodobał mi się serial na podstawie książki Colleen Hoover? Sprawdźcie w rozwinięciu!

KILKA SŁÓW O FABULE
Auburn nie ma w życiu lekko. Los doświadczył ją boleśnie już wiele razy i nie zapowiada się, by mogło spotkać ją coś dobrego. Wszystko jednak może się zmienić, gdy spontanicznie decyduje się na dorywczą pracę u artysty Owena - właściciela specyficznej galerii Confess, w której przedstawia swoje obrazy, których powstanie zawsze inspirują wyznania podrzucane pod drzwiami galerii. Między dwójką zdecydowanie coś zaczyna się dziać, jednak czy Auburn zdecyduje się otworzyć przed nowo poznanym? I czy Owen, który również skrywa wiele tajemnic, będzie tym, któremu warto zaufać? A może będzie nim Trey, który również cały czas jest na horyzoncie?
AKTORZY
W rolach głównych Katie Leclerc oraz Ryan Cooper i przyznam, że nie mogłam wyobrazić sobie lepszej obsady. Chociaż początkowo aktorka odgrywająca Auburn nieco mnie denerwowała, z odcinka na odcinek coraz bardziej utwierdzałam się w przekonaniu, że jednak została dobrze dobrana i pasuje mi do naszej rudej bohaterki. Co się zaś tyczy Ryana Coopera, czyli serialowego Owena - dlaczego go tak mało w tym filmowym świecie? Facet gra naprawdę dobrze, co potwierdził zarówno w Confess, jak i w Eye Candy, które swego czasu oglądałam i grał tam bardzo specyficzną postać, wymagającą niezłego warsztatu (z którą sobie zresztą poradził). Oboje dali z siebie wszystko i miło się ich oglądało na ekranie. Pozostałe role również zostały ciekawie odegrane, zwłaszcza postać Trey'a, Emery oraz Lydii. Sądzę, że w książce te postacie były jeszcze lepiej i bardziej szczegółowo przedstawione, więc z wielką chęcią sprawdzę tę historię w wersji papierowej.
CHEMIA, CHEMIA I JESZCZE RAZ CHEMIA
Nie będę ukrywała, że historia w serialu kręci się wokół miłości i chociaż pojawia się kilka ciekawych wątków pobocznych, to jednak ten romantyczny wiedzie tu prym. Trzeba jednak przyznać, że na tę miłość zdecydowanie chce się patrzeć, bo chemia między Auburn i Owenem jest niesamowita. I to nie tylko w scenach romantycznych, ale też i podczas ich rozmów, a nawet żartów. Coś między nimi iskrzy i miło na to popatrzeć.
WYKONANIE
Jak najbardziej trzeba pochwalić wykonanie serialu. Zgrabnie, z pomysłem, bez niepotrzebnego chaosu. Oglądałam bez znajomości książki i nie czułam żadnych braków w historii. Jak już książka wyjdzie u nas (premiera 10 maja), zweryfikuję, czy aby niczego w serialu nie brakowało, ale jako osobny byt sprawuje się nieźle. Ogromnie podobała mi się ta część artystyczna, tj. obrazy Owena i jego proces twórczy. Z pewnością wymagało to sporego nakładu pracy i chętnie poszukam czegoś więcej o tym, kto w rzeczywistości jest autorem tych obrazów. Ucieszyły mnie również wstawki humorystyczne, które były idealnym rozładowaniem całej akcji.
CHCĘ WIĘCEJ
Tu mała wada - było za krótko! Serial bardzo mi się spodobał i chociaż historia raczej została wyczerpana (bez znajomości książki trudno o dokładne stwierdzenie), to jednak mimo wszystko 7 odcinków po 20 minut wydaje się być barbarzyństwem przy tak dobrej obsadzie, klimacie i ciekawej historii. Szkoda, że nie rozłożono serialu na przynajmniej 10 części, bo myślę, że spokojnie można było nieco rozciągnąć akcję, byśmy mogli dłużej pobyć z bohaterami.
PODSUMOWUJĄC
Confess, to warta poznania historia, sądzę, że zarówno na papierze, jak i na małym ekranie. Krótka, więc w lekko ponad dwie godziny się z nią uporamy, jednak pełna wrażeń. Mieszanka humoru, miłości i obyczajówki, okraszona interesującą obsadą, która poza atrakcyjnym wyglądem, prezentuje również zaplecze warsztatowe. Polecam, nie tylko fanom Colleen Hoover!
Znacie Confess w wersji książkowej lub serialowej? Co sądzicie o tej historii?
Dajcie znać w komentarzach! ;-)

63 komentarze:

  1. Nie znam twórczości tej autorki i jakoś nie zamierzam jej nadrabiać, dlatego też serial na podstawie jej książki również mnie nie ciekawi. Poza tym spory wątek romantyczny mnie odrzuca. Owszem - może się takowy ukazać, ale w minimalnej ilości, ale u tej pani jest go sporo, więc serial również musi go posiadać. Ale dobrze, że jest on tak dobrze przemyślany pod kątem doboru aktorów i ich odegrania ról. Zapewne fani autorki go obejrzą i podzielą Twoje zdanie na jego temat. ;)
    Pozdrawiam. :)
    BLUSZCZOWE RECENZJE

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fakt, miłości tu dużo, więc jeśli nie przepadasz za takimi wątkami, to nie ma sensu się zmuszać. ;)

      Usuń
  2. Czekam na książkę z niecierpliwością :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Po pierwsze to jakie piękne i czarujące obrazy nasz główny bohater tworzy! Warto byłoby obejrzeć dla tych widoków.
    Lubię i seriale i Hoover ale obecnie jakoś mnie nie ciągnie do tego konkretnego tytułu. Chyba zdecydowanie za dużo mam zaległości :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niech sobie spokojnie poczeka na swoją kolej, może w końcu przyjdzie ochota na serial lub książkę. ;)

      Usuń
  4. Okrutnie podoba mi się okładka Confess i czekam na premierę bo... Jakoś nie mam ostatnio parcia na seriale, za to na romansidła - jak najbardziej. Kupilaś mnie tą recenzją, a zwłaszcza Cooperem xD #priorytety chociaż cała ta akcja z podrzucaniem inspiracji pod drzwi też brzmi oryginalnie i ciekawie. Tak więc serial z pewnością obejrzę zaraz po lekturze Confess ;)

    Buziaki 😘
    Q.

    Otwórz Drzwi do Innego Wymiaru :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dlatego tyle zdjęć Coopera, to było z premedytacją! :D Ja oczywiście nie wytrzymałam i obejrzałam przed książką, ale sądzę, że nie wpłynie to na moją ocenę książki, a serialowi pewnie to na lepsze wyszło, bo tak bym pewnie go ciągle porównywała i szukała zmian. ;D

      Usuń
  5. Bardzo chcę poznać Confess zarówno w wersji książkowej jak i w wersji serialowej. Mam nadzieję, że mi się to uda.

    OdpowiedzUsuń
  6. Chcę obejrzeć, chcę obejrzeć! :D
    Powiedziałabyś mi, gdzie znajdę serial w oryginale? ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Można go obejrzeć na go90.com, ale potrzebna jest specjalna wtyczka, bo dostępny jest tylko w USA. Tylko trochę czasu już minęło od Twojego pytania, więc pewnie już jest też dostępny z polskimi napisami na którejś ze stron z serialami. ;)

      Usuń
  7. Książkę przeczytam, a serial na pewno obejrzę. :D Tylko dlaczego tak mało odcinków i to dość krótkich? :(
    Jools and her books

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też nad tym ubolewam, ale kto wie - może gdyby rozciągnęli serial okazałoby się, że nie jest już taki dobry. ;)

      Usuń
  8. Mimo, że jestem fanka nastoletnich miłości to chyba czas w końcu wyjść ze swojej strefy komfortu prawda? Zapisuje sobie serial i gdy skończę oglądać wszystkie moje seriale zabiorę się za ten! Świetna recenzja!

    http://weruczyta.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Warto poświęcić czas tej historii! Trzymam kciuki, żeby Ci się spodobało. ;)

      Usuń
  9. Serial obejrzę dopiero po przeczytaniu książki. Mam nadzieję, że mi się spodoba :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja niestety nie miałam tyle cierpliwości i sięgnęłam po serial jeszcze przed lekturą. ;)

      Usuń
  10. Mam zamiar obejrzeć serial, ale dopiero po przeczytaniu książki, wieć muszę jeszce trochę poczekać. :)
    Pozdrawiam
    Magda z pages of reader

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zazdroszczę cierpliwości, ja nie wytrzymałam! ;)

      Usuń
  11. Ja jeszcze w ogóle nie znam prozy tej autorki. Muszę to zmienić.

    OdpowiedzUsuń
  12. 7 odcinków to wydaje się mało, ale zważywszy, że książka do cegiełek nie należy, to głupio by było gdyby zrobili parosezonowy serial :) Taki mini serial jest w sam raz - chociaż może nie ucierpiałby, gdy zdecydowano się na wspomniane 10 odcinków.
    Nie wiem czy obejrzę, bo w pierwszej kolejności chciałabym sięgnąć po książkę, a później się zobaczy ;)
    Pozdrawiam!
    houseofreaders.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jako, że wszystkie odcinki razem to około 2 godziny, to naprawdę warto sprawdzić jak będziesz już po lekturze. ;)

      Usuń
  13. Mi również się podobało, prosty ale przyjemny, zrobiony w ciekawy sposób. Te piękne obrazy, widoki no i piękny Cooper. Chcę go więcej na ekranach, nie dość że świetnie wygląda, to jeszcze świetnie gra. Mile spędzony czas i również chciałabym, aby było go więcej :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tak, ja też z niecierpliwością już się rozglądam za innymi produkcjami z nim w roli głównej. ;)

      Usuń
  14. Kiedy zauważyłam Twój post na temat tego serialu, wpadłam tu już z gotowym zarysem komentarza w głowie - to znaczy - nie mam zamiaru poznawać tej historii. Ale Ty masz kurczę jakiś dar przekonywania!!! Lubię seriale i romanse też, także i książka powinna mi się spodobać, i serial (jednak wielką fanką Hoover nie jestem :P), ale ilekroć słyszałam Confess, to w ogóle mnie nie ciekawiło, by poznać historię kryjącą się za tym tytułem... ale Ty sprawiłaś, że chcę!! xDDD Może nie w książkowej wersji, ale serial wygląda przekonująco i tak fajnie o nim opowiedziałaś, i nie zawsze aktorzy umieją stworzyć chemię, i wiem, że na to miło się patrzy, i jeszcze wątek sztuki, i po maturze planuję obejrzeć ten serial! Haha xD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O widzisz, to może jednak się przekonasz do tego tytułu! ;) Warto zacząć od serialu - jest krótki i estetycznie wykonany, więc nawet jeśli coś Ci się nie spodoba, to nie stracisz aż tak dużo czasu. ;)

      Usuń
  15. Szczersze, jak przeczytałam opis fabuły to stwierdziłam, że to nie dla mnie, ale Twój post jak najbardziej zachęca. Być może dam serialowi szansę :) Rzadko oglądam seriale, bo potrafią się ciągnąć w nieskończoność, ale skoro ten nie jest długi, a raczej bardzo króciutki to dlaczego nie obejrzeć? ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Naprawdę warto obejrzeć. ;) Tak jak piszesz - skoro krótki, to nawet jeśli coś tam się nie spodoba, to nie stracisz aż tak dużo czasu. :)

      Usuń
  16. Mam ten problem, że nabawiłam się awersji do Colleen Hoover, więc po książkę raczej nie sięgnę, a serial... cóż, ja i oglądanie czegokolwiek jakoś nie idziemy w parze :P Oczywiście nie mówię mu nie - nasłuchałam się wielu ochów i achów na jego temat, a różnie to bywa w deszczowe dni, gdy człowiek z łóżka zwlec się nie może... ale jak na razie wolę łudzić się, że przeznaczam swój czas na ważniejsze rzeczy... ta...

    Pozdrawiam cieplutko ^^
    Książki bez tajemnic

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tam, dwie godzinki w deszczowy dzień aż się proszą na serial. :D

      Usuń
  17. Nie cierpię tej autorki, nie cierpię jej książek. Mam ogromną awersję, kiedy czytam cokolwiek spod jej ręki, ale sądzę, że akurat serial mógłby przypaść mi do gustu.
    pozdrawiam
    polecam-goodbook.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ha, nie jestem sama :D wszyscy zachwalają jej prozę a ja jej nie znoszę :D

      Usuń
    2. Ja mam różnie, November 9 bardzo mi się podobało, do Maybe Someday mam mieszane uczucia, ciekawe co będzie z książkową wersją Confess. ;) Ale serial mi się podobał, więc liczę, że i z książką tak będzie. ;)

      Usuń
  18. Właśnie czytam "Confess" :) Zaraz po przeczytaniu książki biorę się za serial :)
    Pozdrawiam!

    goszaczyta.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Super, lecę w takim razie do Ciebie, sprawdzić, czy jest już jakaś opinia o tym tytule. :)

      Usuń
  19. Ostatnio szaleje za serialami! W kółko oglądam meksykańskie, tureckie czy amerykańskie, a i oczywiście polskie. Nie jestem do końca przekonana, ale kiedy będę miała okazję obejrzę sobie na próbę pierwszy odcinek. Ciekawe, czy mnie wciągnie :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ah i gratuluję dobicia 100 000 wyświetleń! Marzę o takiej liczbie! <3

      Usuń
    2. Confess jest króciutkie, więc szybko się da ogarnąć. :D
      Dziękuję! ;D

      Usuń
  20. No ciekawie, ciekawie... :) Chyba jeszcze nigdy nie oglądałam serialu na podstawie książki (albo w tym momencie nie pamiętam, że taki jednak oglądałam :P), więc kiedy będę szukać jakieś nowej pozycji serialowej, to będę o "Confess" pamiętać. ;) Choć pewnie jednak wolałabym najpierw przeczytać książkę, a dopiero potem zabrać się za serial. :)
    Pozdrawiam! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Premiera książki na dniach, więc jeśli jesteś cierpliwa, to zawsze można poczekać do lektury. ;) U mnie niestety ciekawość serialu zwyciężyła. ;D

      Usuń
  21. Nie wiedziałam, że jest serial. Jednak u mnie najpierw musi być lektura książki, później mogę zabrać się za serial :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie życzę miłej lektury, a potem udanego seansu! :D

      Usuń
  22. Właśnie niebawem będę zabierała się za czytanie Confess, a później obejrzę serial :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To oczekuję na Twoje wrażenia z lektury! :D

      Usuń
  23. Najpierw chciałabym przeczytać książkę, a zaraz po tym zabieram się za ekranizację :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Super, w takim razie czekam na Twoje wrażenia z Confess! :D

      Usuń
  24. Myślałam, że będzie to film, ale serial też wydaje się dobrym rozwiązaniem :) Ja jako wielką fanka pani Hoover ubolewam bo są tylko dwie jej książki, których nie przeczytałam i w tych jest to właśnie teraz ta historia, a teraz jest o niej coraz głośniej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niedługo premiera Confess, więc na pewno uda Ci się nadrobić! :D

      Usuń
  25. hey hey to znowu ja xD Taaaa
    Serial powiadasz... jak nie przecyztala mksiazki
    dalej moje przemyslenai wygaldaja tak ze po tym co tutaj dalas nam zaprezntowalas itd ja powinnam obejrzec serial ta kdla rozrywki :P daltego mysel ze predzej czy pozniej sie zbaiore za to pod warunkiem ze bedzie to nadal dobre :D czy przeczytam ksaizke przed serialem? WATPIE b owteyd nie ma mradosci z serialu.... bo jesli jest dobry tosobie psuje wszystko jesli cos inaczje w ksiazce jest albo jak ejst identyko... taaaa powiadasz serial? :D
    pzodrawiam i zapraszam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Warto sprawdzić, może akurat przypadnie Ci do gustu. ;D

      Usuń
  26. Nie do końca moje klimaty, ale kto wie, może w wolnej chwili. :)
    Bookendorfina

    OdpowiedzUsuń
  27. Ja niestety nie znam jeszcze "pierwowzoru", więc jak się z nim zapoznam to potem z ciekawością zerknęłabym również do serialu.

    Pozdrawiam serdecznie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Super, w takim razie czekam na Twoje wrażenia! :D

      Usuń
  28. Nie lubię seriali i sam opis kompletnie mnie nie intryguje i mimo, że polecasz to ja zdecydowanie pasuję.

    Pozdrawiam i zapraszam do mnie!
    zaczytana-w-fantastyce.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  29. Najpierw książka, potem film (czy raczej serial), chyba że mi się coś odwidzi, to zmienię kolejność xd

    Pozdrawiam
    To Read Or Not To Read

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie było na odwrót, ale to wszystko przez ogromną ciekawość serialu. ;D

      Usuń
  30. Najpierw książka, później film. ;)

    OdpowiedzUsuń

Czytelniku! Pięknie dziś wyglądasz, mam nadzieję, że masz dobry dzień! ;-) Pozostaw po sobie ślad w postaci komentarza - będzie mi bardzo miło poznać Twoją opinię.

Jeśli mogę tylko prosić - nie rób z komentarzy śmietnika. To nie miejsce na darmową reklamę. Spam będzie usuwany.