No dobra, może i nie zbankrutowałam, ale było blisko. I przecież chwytliwy tytuł zawsze w modzie. ;-D
Wielu blogerów praktykuje podsumowania miesiąca, pokazując, co się u nich działo, co przybyło na półce, a ja jak zwykle byłam na opak i nie byłam w stanie spamiętać, czy to było jeszcze w tym miesiącu, czy może w innym. Statystyki nigdy jakoś szczególnie mnie nie interesowały, więc i teraz takowych Wam nie zaserwuję, jednak w październiku działo się u mnie dosyć dużo pod względem książek, więc postanowiłam się tym z Wami podzielić.
Zapraszam do rozwinięcia!

