poniedziałek, 11 czerwca 2018

Trust again - Mona Kasten [patronat medialny]

Tytuł: Trust again
Autor: Mona Kasten
Seria: Begin again #2
Wydawnictwo: Jaguar
Premiera: 06.06.2018 r.
Liczba stron: 344
Opis:
Dawn już raz zawiodła się na miłości. Teraz nie chce pakować się w kolejny związek, a jedyne namiętności przeżywa wraz z bohaterami pisanych przez nią opowiadań. Jest jednak chłopak, przy którym mury są coraz cięższe do utrzymania. Czy Spencer je skruszy? A może jego sekrety tylko je wzmocnią?

Zapraszam na kilka słów o moim patronacie, czyli Trust again!

TAKIE TRYLOGIE TO JA LUBIĘ!
Begin again zauroczyło mnie historią Allie i Kadena. Była ona lekka i nieco przewidywalna, ale jednocześnie niezwykle przyjemna i łatwa w odbiorze. Cieszyłam się więc na wieść o dalszych losach tej dwójki. Trust again nie jest jednak taką typową kontynuacją. Dlaczego? Allie i Kaden schodzą tutaj na drugi plan, a na pierwszy wychodzą ich znajomi - Dawn oraz Spencer. I przyznam, że podoba mi się takie zagranie. Niby mamy lubianych bohaterów gdzieś obok siebie, ale pojawiają się też nowe wątki i nie ma szans na znudzenie opowieścią i przedłużanie czegoś na siłę. Wielki plus za to, bo wątki naszego rudzielca i żartownisia były równie ciekawie i sprawiły, że jeszcze bardziej ich polubiłam. Trzeba też przyznać, że Mona Kasten nie spoczywa na laurach i nie powiela raz opowiedzianej historii z innymi bohaterami - Dawn i Spencer otrzymali swoje indywidualne cechy, problemy i przeszłość. Trust again zaskakuje też małym pazurem, który dorzuca nam autorka. Jak w Begin again mało było pikanterii, tak tutaj pojawia się jej więcej. A wszystko za sprawą naszej bohaterki, która jest pisarką... opowiadań erotycznych. Mamy więc krótkie fragmenciki jej twórczości. Pojawia się też napięcie między parą głównych bohaterów i tylko czekać, kiedy ono wybuchnie. ;-)
I chociaż nie przepadam za scenami erotycznymi w książkach, to tutaj całe szczęście obyło się bez tych przerysowań i dziwacznego, ordynarnego słownictwa, jakie zawsze mnie zraża. Wszystko raczej utrzymane jest w dobrym tonie, skupiając się bardziej na emocjach niż czynach. Jednocześnie, stanowiło to pewne odróżnienie od historii Allie i Kadena, więc wyszło na plus.
Przechodząc jednak do wątków ważniejszych, czyli jakie tematy poruszono w tej książce? Mamy zdradę, szczeniackie związki, które nie zawsze kończą się wielką, dozgonną miłością oraz problemy z buntowniczą naturą dorastania. Mamy też relacje z rodzicami - i te napięte, jak i takie, jakich niejedna osoba mogłaby pozazdrościć. Jest też i Dawn ze swoimi opowiadaniami i strachem przed ujawnieniem się przed najbliższymi. I w końcu - miłość i to, jak trudno jest się przełamać, by na nowo zacząć kochać po tym, jak ktoś nas zranił.
Wszystko to, wraz z delikatnymi humorystycznymi wstawkami, składa się na książkę niezwykle przyjemną w lekturze, mimo iż z góry wiemy, jak ta historia się potoczy. Jest to po prostu jedna z takich opowieści, których potrzebujemy by się odprężyć, wyjść z czytelniczego dołka, lub po prostu zrozumieć, że życie nie jest książką - nie możemy zmienić w nim zakończenia, mamy tylko jedno podejście, by napisać nasze rozdziały.
STRUKTURA
Książka podzielona jest na numerowane rozdziały, w których pierwszoosobową narrację powierzono Dawn. Dzięki temu lepiej możemy poznać dziewczynę i zrozumieć targające nią emocje. Szkoda tylko, że zabrakło głosu Spencera, bo chętnie dowiedziałabym się o nim czegoś więcej, zwłaszcza z czasów jego przeszłości, a taka narracja mogłaby na to pozwolić. Mimo wszystko książkę czytało się bez większych zgrzytów, a wszystko za sprawą zgrabnego stylu pisania Mony Kasten, która posługuje się słowem w taki sposób, że chcemy czytać i czytać.
Dla fanów słuchania muzyki przy czytaniu też się coś znajdzie - na początku mamy playlistę, która zawiera głównie kawałki muzyków znanych ze stacji radiowych.
A dla miłośników książek w książkach - nasza główna bohaterka jest pisarką, więc pojawiają się próbki jej tekstów, a także lekcje z pisania kreatywnego. Jedno jest pewne - jest ciekawie!
PODSUMOWUJĄC
Trust again, to zdecydowanie udana kontynuacja, utrzymana w konwencji, która powoli staje się jedną z moich ulubionych. Nowa historia, inni bohaterowie z paczki na pierwszym planie i cała masa emocji, które nie pozwalają nudzić się w Woodshill. Już nie mogę doczekać się tomu trzeciego i losów Sawyer oraz Issaca!
Komu polecam? Tak, jak w przypadku Begin again - miłośnikom Colleen Hoover oraz Martyny Senator. Podobne klimaty i równie ciekawe historie. Ja byłam zadowolona i na pewno jeszcze do Woodshill wrócę!
Znacie już książki Mony Kasten?
Dajcie znać w komentarzach! ;-)

Za możliwość przeczytania dziękuję Wydawnictwu Jaguar! ;-) 

8 komentarzy:

  1. Ja Colleen Hoover uwielbiam, ale pierwszy tom tej serii wcale aż tak bardzo nie przypadł mi do gustu. Momentami miałam wrażenie, że autorka wyszukuje scen z obojgiem bohaterów na siłę, ale w gruncie rzeczy całość nie była najgorsza. Nie wiem jednak czy sięgnę po tom drugi, myślę, że zbyt wiele wątków z poprzedniego tomu już wyleciało mi z głowy ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie czytałam jeszcze, ale lubię takie książki :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Gratuluję serdecznie patronatu! ❤️ Jeśli chodzi o książkę, to niestety zupełnie nie moja bajka - młodzieżówki są już zdecydowanie nie dla mnie, ale ta okładka jesteś po prostu piękna!

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie znam tej serii i jak na razie nie mam jej w planach.

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja oczywiście czekam na drugi tom. Pierwszy był świetny! Ps zazdroszczę patronatu, bo ta seria serio wciąga.

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie znam książek autorki, ale czytając tę recenzję nabrałam chęci, by to zmienić. ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Strasznie nie mogę się doczekać, aż ją dostanę. To jedna z moich najbardziej wyczekiwanych premier odkąd absolutnie zakochałam się w Begin Again. W następnym tygodniu ją zamówię i od razu biorę się za czytanie :D
    weronikarecenzuje.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  8. Bardzo chciałabym przczytac, bo wpasowuje sie w moj gust :-)

    OdpowiedzUsuń

Czytelniku! Pięknie dziś wyglądasz, mam nadzieję, że masz dobry dzień! ;-) Pozostaw po sobie ślad w postaci komentarza - będzie mi bardzo miło poznać Twoją opinię.

Jeśli mogę tylko prosić - nie rób z komentarzy śmietnika. To nie miejsce na darmową reklamę. Spam będzie usuwany.

Pamiętajcie, że komentując, nie jesteście anonimowi. Odwiedzanie strony oraz wszelaka aktywność na niej, są jednoznaczne z akceptacją tego, iż Google pobiera Wasze dane i przetwarza je, w celu lepszego dostosowania pokazywanych treści do Waszego gustu.