sobota, 25 sierpnia 2018

Trzy razy ty - Federico Moccia, czyli dlaczego ta książka nigdy nie powinna powstać

Tytuł: Trzy razy ty
Tytuł oryginalny: Tre volte te
Autor: Federico Moccia
Seria: 3MSC #3
Wydawnictwo: Muza
Premiera: 23.05.2018 r.
Liczba stron: 800
Opis:
Step jest producentem telewizyjnym, odnoszącym sukcesy. Gin mu przebaczyła i niebawem biorą ślub. Wszystko jest na swoim miejscu. Ale czy na pewno? Pewnego dnia drogi Stepa i Babi znowu się przecinają. W dodatku pojawia się masa szokujących wiadomości, które pokomplikują życie bohaterów.
Czy powrócą dawne uczucia? Kto ułożył sobie życie, a komu świat się zawalił? Czy w tej historii można liczyć na happy end? 

Chcecie wiedzieć, jak kończy się pisanie książek tylko i wyłącznie ze względu na domaganie się konkretnego scenariusza przez fanów oraz chęć łatwego zarobku?
Zapraszam na kilka słów o Trzy razy ty!

PO CO NAM TO BYŁO?
Szalałam za historią ukazaną w Trzech metrach nad niebem. Fakt, bardziej szalałam za hiszpańską wersją ekranizacji, jednak i książka miała swój urok. Drugi tom wydał mi się nieco na siłę i nie obdarzyłam go zbyt wielką sympatią, jednak dałam szansę trzeciemu, licząc na trochę emocji i chociaż ułamek klimatu, który kiedyś tak polubiłam. No i się zawiodłam. Na całej linii.
Dlaczego?
PO PIERWSZE, autor wyczerpał losy Stepa i Babi już w pierwszym tomie. A w trzecim wszystko zostało tak na siłę pokomplikowane, że co chwilę wywracałam oczami. Historia naszego trójkąta miłosnego Babi-Step-Gin była tak płytka i tak bez polotu, że to aż boli. Jak można zniszczyć coś, co tak uwielbiał niemal cały świat? Wszystkie zwroty akcji wymuszone, a niektóre wręcz żałosne. To, co autor wymyślił na koniec, aby dopasować sobie wszystko pod życzenie fanów było okropne. I pewnie gdyby nie fakt, że staram się nie oceniać książki, nim jej w pełni nie przeczytam (zwłaszcza, jeśli jest to egzemplarz recenzencki), to bym rzuciła tą książką przez okno i nigdy jej nie skończyła.
PO DRUGIE, zniszczono niemal wszystkie postacie. Książkowy Step już od pierwszego tomu wydawał mi się chamski i nieokrzesany, ale przynajmniej miał jakiś charakterek, a teraz? Mdły, nieciekawy, dziwny i tchórzliwy. Babi - teraz wyrachowana i wręcz wredna. Gin - straciła swój czar i energię, na rzecz bycia nijaką. Zniszczono też postać dawnego przyjaciela Stepa, mimo że nawet nie pojawił się w książce (z wiadomych powodów). Bohaterowie drugoplanowi również zupełnie bez wyrazu.
PO TRZECIE, skoro już jesteśmy przy bohaterach drugoplanowych i wątkach pobocznych - za dużo, zbyt nieciekawie. Nudne postacie, zupełnie nijakie, a ich historie zbyt rozwleczone. Nie rozumiem też sensu opisywania po kolei każdej czynności, jaką wykonali bohaterowie, czy też szczegółowego opisywania programów, jakie tworzyli w pracy. Gdyby książkę odchudzić z niepotrzebnych zapychaczy, pewnie skończyłoby się na 350 stronach i wyszłoby w miarę zjadliwie. A tak, po prostu nie da się tego czytać.
PO CZWARTE, struktura - co to był za chaos? Numerowane rozdziały, w których nie wiadomo właściwie kto prowadził narrację. Kilka akapitów w trzeciej osobie, zaraz jakiś akapit w pierwszej, potem znowu w trzeciej. W efekcie wyszedł niezły bałagan. Do tego dorzucimy jeszcze nudny styl pisania autora i mamy książkę, której polecić nie jestem w stanie nikomu.
PODSUMOWUJĄC
Trzy razy ty, to książka która nigdy nie powinna powstać. Nie wnosi nic dobrego do historii, którą pokochały miliony, a tylko zostawia po sobie niesmak. Nudna, bez polotu, na siłę przedłużana i rozszerzona o wątki, które zupełnie czytelnika nie interesują. Do tego jej ogromne rozmiary sprawiają, że czytanie tej książki jest wręcz męczące.
Przeczytałam, mam nadzieję, że szybko o lekturze zapomnę i nie polecam.
Znacie Trzy metry nad niebem? Czy sądzicie, że przerobienie tej historii na trylogię miało sens?
Dajcie znać w komentarzach!

Za możliwość przeczytania dziękuję Wydawnictwu Muza oraz agencji Business & Culture! ;-)

12 komentarzy:

  1. Nie czytałam do tej pory ani jednej ksiązki tego autora. Jedna czeka w kolejce - i tutaj stawiam sobie pytanie czy warto!

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja oglądałam jedynie filmy. Próbowałam się wziąć za książki, ale jakoś nie potrafiłam przejśc nawet przez pierwszy tom. Styl autora jakoś mnie nie ruszył :/
    http://whothatgirl.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. Historii w ogóle nie znam, ale znam ten ból, kiedy czytasz kontynuację historii napisaną nie wiadomo po co (a raczej aż za dobrze wiadomo po co)xd tu widać, że wszystko, co mogło pójść źle, tak poszło. I jeszcze ta grubość... Też jeśli mam recenzować książkę to domęczam ją do końca, chociaż kilka razy zdarzyło mi się po prostu spasować:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Szkoda, że nie sprostała twoim oczekiwaniom. Skoro nic nie wnosiła do historii to może faktycznie lepiej byłoby gdyby nie powstała.

    OdpowiedzUsuń
  5. Czyli nie tylko ja zauważyłam o pisanie raz w pierwszej a raz w trzeciej osobie, jak to czytałam to się zastanawiałam, czy ze mną jest coś nie tak, czy faktycznie autor zmieniał nagle narrację. Ogólnie moją opinię o tej książce znasz, pod tą recenzją niestety podpisuję się rękami i nogami.

    OdpowiedzUsuń
  6. Pokochałam tę historię tylko dzięki ekranizacji. Literacko, nie przebrnęłam nawet przez pierwszy tom. Styl pisania autora dla mnie jest niesamowicie męczący. Ja przy tym mogę się jedynie bólu głowy nabawić :/
    A pisanie kolejnych tomów na siłę i niepotrzebne przeciąganie historii może jej tylko zaszkodzić.

    OdpowiedzUsuń
  7. Znam "Trzy metry nad niebem" z filmu, który uwielbiam, oglądałam go już kilka razy i jakoś nie mam dość. Mnie to wystarczy. Druga część nie jest już potrzebna. Widzę, że w przypadku książek jest dokładnie tak samo :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Znam "Trzy metry..." jedynie z filmu. Dlatego ciężko mi powiedzieć czy taka kontynuacja ma sens, czy też nie. Ale wiem jedno: pisanie na siłę nie jest dobre;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Chciałabym zobaczyć ekranizację trzeciego tomu, bo dwa pierwsze filmy oglądałam. Nie czytałam ani jednego i chyba nawet teraz to nie żałuję...

    OdpowiedzUsuń
  10. Książek nie czytałam, obejrzałam obie części i na tym koniec. Trzy metry nad niebem jako film bardzo przypadło mi do gustu, druga część już nie bardzo. Po książki nie sięgałam, bo bałam się, że zepsuję swoją opinię na temat filmu. I chyba nie będę tego zmieniać.

    OdpowiedzUsuń
  11. Mnie cała trylogia urzekła. Podoba mi się styl pisania autora. Nie przeszkadza mi pisanie raz w pierwszej osobie, a raz w trzeciej. Myślę, że książka warta polecenia, ale ja także czekam na ekranizację trzeciej części. Szkoda, że taki Step nie istnieje:(

    OdpowiedzUsuń
  12. Zgadzam się w 100%. Ze za długa. Ze przewleczone wątki nic nie wnoszące. Ze zrobili bohaterów innych ludzi. Ze na siłę. I też przewalalam oczami. Dla mnie ta czesc nie powinna powstać.

    OdpowiedzUsuń

Czytelniku! Pięknie dziś wyglądasz, mam nadzieję, że masz dobry dzień! ;-) Pozostaw po sobie ślad w postaci komentarza - będzie mi bardzo miło poznać Twoją opinię.

Jeśli mogę tylko prosić - nie rób z komentarzy śmietnika. To nie miejsce na darmową reklamę. Spam będzie usuwany.

Pamiętajcie, że komentując, nie jesteście anonimowi. Odwiedzanie strony oraz wszelaka aktywność na niej, są jednoznaczne z akceptacją tego, iż Google pobiera Wasze dane i przetwarza je, w celu lepszego dostosowania pokazywanych treści do Waszego gustu.