piątek, 17 sierpnia 2018

Apartament w Paryżu - Guillaume Musso

Tytuł: Apartament w Paryżu
Tytuł oryginalny: Un appartement à Paris
Autor: Guillaume Musso
Wydawnictwo: Albatros
Premiera: 01.08.2018 r.
Liczba stron: 400
Opis:
Dwoje obcych sobie ludzi. Jedno mieszkanie. Tragiczna historia.
Madeline i Gaspard spotykają się zupełnie przez przypadek - okazuje się, że ktoś wynajął im ten sam apartament, należący niegdyś do artysty - Seana Lorenza. Początkowa niechęć do siebie, przeradza się jednak w ciekawość - oboje są zaintrygowani przeszłością malarza. Porwanie i morderstwo syna Lorenza, legenda o zaginionych trzech ostatnich obrazach mężczyzny. Nieoczekiwanie oboje wplątują się w poszukiwania obrazów.
Czy rozwikłają ich zagadkę? A może znajdą o wiele więcej, niż spodziewali się znaleźć?

Zapraszam na kilka słów o Apartamencie w Paryżu!

CZY ZROZUMIAŁAM FENOMEN MUSSO?
Napiszę wprost - Apartament w Paryżu to moja pierwsza książka autora. Chociaż już kilka razy robiłam podchody do jego twórczości i wiele opisów ogromnie mnie ciekawiło, a kilka tytułów nawet kupiłam, dopiero tę książkę faktycznie udało mi się przeczytać. I przyznam, że chociaż w czasie lektury moje wrażenia były mieszane, to jednak ostatecznie opinia jest bardziej na plus, niż się spodziewałam. Ale po kolei.
Madeline to była policjantka, niegdyś rozwiązywała trudne sprawy, nie opuszczała jej adrenalina i pragnienie poznania prawdy. Potem coś się zmieniło. Ta Madeline poszukuje spokoju, samotności. Ma też pewien plan, o którym dowiemy się z czasem. Podobała mi się kreacja ten bohaterki - niby taka zmęczona życiem kobieta, a jednak wychodzi z niej natura policjantki, chociaż momentami pewnie jest tego nieświadoma. Dodatkowo, gdzieś mamy przebłyski prywatnej tragedii i próby pogodzenia się z życiem. (Podobno jest to ta sama bohaterka, którą mogliśmy poznać w książce Telefon od anioła, ale niestety dowiedziałam się tego dopiero pisząc ten tekst.) A po drugiej stronie Gaspard - alkoholik dramaturg, który miał pisać nową sztukę, pełną narzekania na zło świata, u którego brak tego czegoś, co sprawiłoby, że podniósłby się z ziemi.
I mamy też trzeciego bohatera, chociaż nigdy nie pojawia się we własnej osobie - Seana Lorenza, artystę, którego obecność wciąż można odczuć w jego dawnym apartamencie. Tragiczna historia, szaleństwo przed śmiercią i nagły zawał - to wszystko poznajemy z różnych źródeł: książek o autorze, artykułów, plotek, opowieści znajomych. A ja takie puzzle lubię. Nasza dwójka pieczołowicie zbierała wszystkie elementy i próbuje stworzyć z nich spójną układankę. Czy im się to udało? Tego nie zdradzę, ale przyznam, że podobało mi się, w jakim kierunku potoczyła się ta historia. Otrzymałam coś spójnego, ale jednocześnie finezyjnego i zgrabnie dopracowanego. I jak sporym minusem było dla mnie to, że książka powoli się rozkręcała i momentami wydawała się zbyt monotonna i traciłam zainteresowanie, tak na plus było to, że gdy już faktycznie się rozkręciła, to moja wyobraźnia i zmysł detektywa pracowały na pełnych obrotach, usiłując rozwikłać wszystkie zagadki. I tak pozostało aż do końca.
STRUKTURA
Teraz czas przejść do elementu, który ogromnie mi się podobał, a mianowicie - struktury powieści. Mamy podział na główne części, o tytułach nawiązujących w często tajemniczy sposób do treści, a w nich podział na dni. Natomiast w obrębie każdego dnia pojawiały się numerowane i tytułowane rozdziały, w których jeszcze mogliśmy znaleźć krótkie podrozdziały. Możliwe, że teraz brzmi to chaotycznie, jednak w rzeczywistości otrzymałam uporządkowaną i estetycznie wydaną powieść, co ogromnie mi się spodobało. (Jak się okazuje, to chyba cecha charakterystyczna autora, bo zajrzałam do innych książek autora, czekających na półce i mają podobne spisy treści.) Przez większość powieści mamy narrację trzecioosobową, która towarzyszy naprzemiennie Madeline oraz Gaspardowi. Sądzę, że był to zabieg udany, bo całkowite wejście do głowy bohaterów, poprzez narrację pierwszoosobową dodałby tu zbyt wielu emocji i subiektywizmu, które mógłby przesłonić nam to, co było faktycznym tematem książki. Pojawiło się jednak kilka odstępstw od tej reguły. Otrzymaliśmy dosłownie kilka krótkich rozdziałów, całkowicie wyciągniętych poza numerację, w których narracja była prowadzona przez jakichś bohaterów. Było to za każdym razem coś na kształt wyznania, przedstawienia swojej wizji danej historii. I chociaż nadawało to pewnej nutki tajemniczości i pozwalało autorowi wyjaśnić to, czego główni bohaterowie wiedzieć nie mogli, to chyba jednak wolałabym, gdyby to pominięto. Co jeszcze mnie zadziwiło? Ostatnie kilka stron, które wydało mi się nierealne. Jak ogólne zakończenie mi się podobało, tak pewna decyzja i epilog już nie do końca. Jednak nie będę się do tego czepiała, bo czuję się usatysfakcjonowana rozwikłaniem zagadki.
Co ze stylem pisania? Autor zdecydowanie wie, jak budować napięcie, tylko szkoda, że na początku dawał nam nieco za dużo zapychaczy, a za mało konkretów. Możliwe, że miało to na celu oswojenie czytelnika z formą, w jakiej historia jest opowiedziana, jednak ja lubię, kiedy od razu jestem rzucana na głęboką wodę.
A na koniec napiszę tylko, że ostatnia strona zawiera też pewną niespodziankę, nawiązującą do treści. Lubię takie smaczki! ;-)
PODSUMOWUJĄC
Apartament w Paryżu to książka, która może i rozkręcała się powoli, ale ostatecznie bardzo mnie zaciekawiła, a rozwiązanie zagadki było całkiem wyszukane i zgrabnie obmyślane. Ostatnią decyzję bohaterów puszczam w niepamięć i delektuję się poszukiwaniem tropów i tego, jak składały się one w całość. Pomimo wad, które gdzieś tam się pojawiły, na pierwszy plan wysuwają się zalety, które sprawiły, że chętnie sięgnę jeszcze po jakąś książkę autora. Ciekawa kreacja bohaterów, wymyślna postać artysty i jego przeszłość oraz niesamowita struktura powieści - to wszystko sprawiło, że lekturę zaliczam do udanych!
Lubicie książki G. Musso? A może ich lektura dopiero przed Wami?
Dajcie znać w komentarzach! ;-)

Za możliwość przeczytania dziękuję Wydawnictwu Albatros! ;-)

6 komentarzy:

  1. Nie czytałam nic tego autora i jakoś mnie do tego nie ciągnie, chociaż o omawianym tu „Apartamencie w Paryżu” słyszałam wiele dobrego. Nie przepadam bowiem za książkami, w których królują zapychacze, a nie konkrety. c:

    OdpowiedzUsuń
  2. Akurat tej książki nie czytałam. Ale lubię prozę tego autora.

    OdpowiedzUsuń
  3. Raczej ją sobie odpuszczę :)
    http://whothatgirl.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  4. Lubię Musso, dlatego "Apartament w Paryżu" mam w planach ;) Polecam Ci "Dziewczynę z Brooklynu", jak również wcześniejsze powieści tego autora. Czyta się je naprawdę przyjemnie :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Fabuła brzmi świetnie, poza tym uwielbiam książki rozgrywające się we Francji. Chociaż jeszcze nie czytałam nic Musso i nie miałam takich planów,to chyba po niego sięgnę. :) Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie znam twórczości autora, ale tak wiele osób zachwala, że sama muszę po coś z jego dorobku sięgnąć :)

    OdpowiedzUsuń

Czytelniku! Pięknie dziś wyglądasz, mam nadzieję, że masz dobry dzień! ;-) Pozostaw po sobie ślad w postaci komentarza - będzie mi bardzo miło poznać Twoją opinię.

Jeśli mogę tylko prosić - nie rób z komentarzy śmietnika. To nie miejsce na darmową reklamę. Spam będzie usuwany.

Pamiętajcie, że komentując, nie jesteście anonimowi. Odwiedzanie strony oraz wszelaka aktywność na niej, są jednoznaczne z akceptacją tego, iż Google pobiera Wasze dane i przetwarza je, w celu lepszego dostosowania pokazywanych treści do Waszego gustu.