piątek, 16 czerwca 2017

Światło, które utraciliśmy - Jill Santopolo

Tytuł: Światło, które utraciliśmy
Tytuł oryginalny: The light we lost
Autor: Jill Santopolo
Wydawnictwo: Otwarte
Premiera: 05.07.2017 r.
Liczba stron: 350
Opis wydawnictwa:
Lucy i Gabe poznali się 11 września 2001 roku. Gdy wieże WTC runęły, a pył przykrył Nowy Jork, zrozumieli, że życie jest zbyt kruche, by przeżyć je bez pasji i emocji. I zbyt krótkie, by nie być razem.
Wkrótce jednak Gabe postanawia przyjąć pracę reportera na Bliskim Wschodzie i wtedy wszystko się zmienia. Lucy dowiaduje się o jego decyzji w dniu, w którym produkowany przez nią program telewizyjny zdobywa nagrodę Emmy. Dzień jej triumfu staje się też dniem, w którym coś nieodwracalnie się kończy. W kolejnych latach Lucy będzie musiała podjąć niejedną rozdzierającą serce decyzję. Czy pierwsza miłość okaże się też ostatnią?

Zapraszam na kilka słów o niezwykłym Świetle, które utraciliśmy!

11 WRZEŚNIA
11 września 2001 roku na zawsze zapisał się w historii. I chociaż w Polsce aż tak tego nie odczuliśmy, w Stanach Zjednoczonych miliony ludzi płakało nad okrucieństwem i śmiercią bliskich im osób. Tego dnia ludzie zrozumieli, że życie jest zbyt krótkie, by niewłaściwie je przeżyć. W takich chwilach zdobywali się na wielkie gesty, okazywali miłość, tworzyli najsilniejsze więzi, obierali kierunek swojej kariery, chociaż wcześniej bali się wypowiedzieć na głos swoje marzenia. 11 września wpłynął także na Lucy i Gabe'a, którzy poznali się właśnie tego dnia.
"Śmierć sprawia czasem, że ludzie garną się do życia. Tamtego dnia my również chcieliśmy żyć i nie wstydzę się tego. Już nie."

LUCY I GABE
Właściwie znali się już wcześniej, chodząc na te same zajęcia na uczelni, jednak nie zwrócili na siebie uwagi aż do tego dnia. Coś między nimi zaiskrzyło i chociaż ponownie spotkali się dopiero po jakimś czasie, to był to początek niesamowitego uczucia.
Lucy pragnęła uczyć amerykańskie dzieci poprzez swoje programy telewizyjne, Gabe - fotografować emocje i zmienić tym podejście ludzi do niektórych spraw. Oboje tak podobni do siebie, oddani swoim marzeniom, a jednocześnie tak inni, gdy przyszło im stawić czoła problemom i podjąć ważne życiowe decyzje.
Historia pozwala nam prześledzić ich znajomość, poznać ich wybory, dylematy, osobiste rozterki. Sprawiła również, że polubiłam Lucy, zaś Gabriela uznałam za egoistę. Kto wie? Może Ty ocenisz ich inaczej?
RÓŻNE ODCIENIE MIŁOŚCI
Wielką zaletą tej historii jest to, iż jest niezwykle życiowa. Brak tu przekłamań i niepotrzebnych koloryzacji. Mamy prawdziwe życie ze wszystkimi jego plusami, minusami i szarościami. Niesamowicie jest tu również przedstawiona kwestia miłości. Światło, które utraciliśmy nie jest bowiem pustym romansidłem na poprawę humoru. To opowieść o intensywnej młodzieńczej miłości, z całą jej beztroską i wszystkimi bezmyślnymi decyzjami. Następnie, traktuje o miłości dojrzalszej, spokojnej, dającej ciepło i stabilizację, a także o tej rodzicielskiej, która często jest silniejsza niż wszystkie inne. Opowiada o tym, że są w naszym życiu osoby, które goszczą w nim na krótko, jednak zawsze powodują burzę z piorunami i jesteśmy skłonni zrobić dla nich naprawdę wiele. A przede wszystkim, jest to historia o decyzjach. Dokąd nas prowadzą poszczególne wybory? Czy gdybyśmy postąpili inaczej, znaleźlibyśmy się w tym samym miejscu, co teraz? Z jakimi konsekwencjami będziemy musieli się uporać?
STRUKTURA
Narratorem naszej historii jest Lucy - opowiada ona całą historię znajomości z Gabe'm, zwracając się bezpośrednio do niego, dzięki czemu mamy wrażenie, że jesteśmy świadkami intymnej rozmowy pary młodzieńczych kochanków. Powierzenie narracji Lucy sprawia również, iż to właśnie ją jesteśmy w stanie poznać lepiej i dokładniej, zaś umysł Gabriela wydaje nam się czasami wielką niewiadomą. Forma książki przypomina kalejdoskop wspomnień (co zresztą wiąże się z motywem kalejdoskopu, który jeszcze przewija się przez książkę), w której poszczególne wydarzenia są niczym przebłyski. Potęguje to również fakt, iż całość podzielona jest na krótkie rozdziały, które sprawiają, że utwór czyta się niezwykle szybko. Warto jednak zaznaczyć, iż mimo tych wspomnień w formie przebłysków oraz faktu, że bohaterka czasami napomykała wcześniej o tym, co było w pełni przedstawione dopiero kilka rozdziałów później, poszczególne wydarzenia opowiadane są w odpowiedniej kolejności i nie mamy problemu z odnalezieniem się w historii, a wszelkie wstawki o przyszłości tylko potęgowały ciekawość i bardziej angażowały czytelnika w poznawanie losów postaci.
KLIMAT
Ogromnym plusem tej książki jest klimat, w jakim została utrzymana. Autorka w niesamowity sposób operuje słowem, nakreślając wyrazistych bohaterów i przekazując nam ogrom przepełniających ich emocji. Dodatkowo, dzięki specyficznej formie narracji, pełnej bezpośrednich zwrotów Lucy do Gabe'a - stwierdzeń, pytań, przypuszczeń, możemy poczuć swego rodzaju melancholię. Skłoni nas ona do powrotu myślami do naszych młodzieńczych lat i ludzi, którzy pojawili się w naszym życiu oraz refleksji nad tym, w jakim miejscu znajdujemy się teraz. Zakończenie natomiast ogromnie wzrusza i każe postawić się nam na miejscu bohaterów - czy podjęlibyśmy takie same decyzje? A może zrobilibyśmy to wszystko zupełnie inaczej?
PODSUMOWUJĄC
Światło, które utraciliśmy, to piękna historia o życiu, jego trudach i radościach. O młodości, pierwszej miłości, dorastaniu i coraz bardziej dojrzałych decyzjach. O tym, jak przewrotny bywa los i jak często stawia na naszej drodze ludzi, którzy nawet będąc z nami na chwilę, pozostawiają więcej wspomnień, niż wszystko inne. To książka pobudzająca wspomnienia i sprzyjająca refleksji. Warto również wspomnieć, że brak w niej pędzącej akcji i jest to raczej utwór dla tych, którzy lubią rozkoszować się słowem. Zadowoleni więc powinni być miłośnicy takich historii jak Love, Rosie, czy też Jeden dzień.
Pozwólcie, by Lucy opowiedziała Wam swoją historię - naprawdę będzie warto!

Za możliwość przeczytania dziękuję Wydawnictwu Otwarte! ;-)

27 komentarzy:

  1. Już na początku Twojej recenzji w głowie zakiełkowała mi myśl, że "o! ta książka wydaje się być podobna do "Jednego dnia", który uwielbiam", a tu proszę - sama potwierdzasz te moje domysły :D
    Przeczytam na pewno ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Okładka jest przepiękna, a historia wydaje się ciakawa ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Już tytuł mi się podoba.
    Pamiętam do dziś, jakie straszne chwilę przeżywaliśmy przy telewizorze 11 września i niedługo potem, gdy wybuchła wojna z Afganistanrm - zanosiło się na globalny konflikt.
    Ale książka nie o wojnie i polityce, a o uczuciach, i z tego co piszesz na różnych płaszczyznach. Myślę, że mogłaby mi się spodobać. Ciekawe jajka odebrałabym bohatera. Może kiedyś się przekonam ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Strasznie mi się podobają okładki tego wydawnictwa! Zawsze robią na mnie ogromne wrażenie i aż chce się czytać ich książki! Tak też jest i tym razem - a jeszcze do tego, jak mówisz, że książka dobra - TO BIORĘ w ciemno :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Zawsze na samym początku patrzę na okładkę i ta zdecydowanie do mnie przemówiła. Od razu wiedziałam, że się z nią polubię :D I czytając twoją recenzję czułam to co raz mocniej :D To chyba jest miłość od pierwszego wejrzenia ;) Jestem zachwycona fabułą, bohaterami, wszystkim . Teraz przeczytanie książki to tylko formalność :P
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  6. Zapowiada się emocjonująca lektura. Jestem ciekawa, jakie wrażenie wywarłaby na mnie, dlatego muszę rozejrzeć się za nią.

    OdpowiedzUsuń
  7. Cudowna, klimatyczna okładka. Sama fabuła także intryguje i wzbudza ciekawość na więcej. Już zapisałam sobie tytuł tej książki w wolnej chwili postaram się za nim rozejrzeć.

    OdpowiedzUsuń
  8. Czuję się mocno zachęcona. Tytuł już mam zapisany.

    OdpowiedzUsuń
  9. Moje klimaty <3 Okładka jest cudowna! <3 Mam nadzieję, że warto będzie wydać na nią część stypendium ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. sam opis mnie zachęca, nie wiem jednak, czy jestem miłośniczką Love, Rosie. no cóż, możliwe, że się przekonam :) pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Nie czytałam nigdy książki z motywem WTC więc bardzo mnie to kusi, w dodatku okładka jest jak dla mnie po prostu przepiękna. :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Okładka jest świetna, mam nadzieję, że historia Lucy również :) Z chęcią pozwolę jej opowiedzieć o wydarzeniach, które miały miejsce :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Na grafice z internetu okładka tej książki jakoś średnio mi się podoba, ale za to na twoich zdjęciach cudnie się prezentuje :D. Skoro porównujesz ją do "Love, Rosie" i "Jednego dnia", to muszę po nią sięgnąć, bo uwielbiam obie książki.

    OdpowiedzUsuń
  14. Na wstępie powiem, że bardzo, bardzo podoba mi się okładka! Jest fantastyczna! I zapowiada się na to, że i historia mi się spodoba. Z pewnością przeczytam, bo skutecznie mnie zachęciłaś! Znowu!! :D

    OdpowiedzUsuń
  15. Jestem zakochana w tej okładce i chcę ją mieć i poznać tą historię! :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Kilka razy już "mijałam się" z tą książką i szczerze mówiąc to nawet nie czytałam jej opisu - kojarzyłam ją tylko z tej pięknej okładki. :) Dopiero teraz przeczytałam o czym to jest i powiem ci, że jestem zaintrygowana. ;) Chyba się skuszę na tą pozycję. :)
    Pozdrawiam
    recenzjeklaudii.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  17. Uważam że ta książka może być dobra. Ale uważam też że każda książka czy film musi trafić na dobry czas w naszym życiu bo inaczej może się nie spodobać. A mam jakieś dziwne wrażenie że teraz "Światło, które utraciliśmy" nie trafi do mnie za bardzo. Może sie mylę, a może nie ;)
    Kiedyś sięgnę po tą książkę żeby sie przekonać. Ale przez wakacje wolę się raczej skupić na lżejszych historiach :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Zapowiada się ciekawie, niestety sesja i egzaminy nie pozwalają na dłuższe czytanie, ale w wakacje pewnie się skuszę :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Koniecznie muszę przeczytać! Po Twojej recenzji mam ogromną ochotę na tą lekturę :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Skoro tak ją zachwalasz to ja koniecznie muszę ją przeczytać! Zresztą patrząc na zapowiedzi lipcowe zwróciłam na nią uwagę ;).

    Pozdrawiam,
    Lady Spark
    [kreatywna-alternatywa]

    OdpowiedzUsuń
  21. Po samym opisie widzę, że książka nie dla mnie, no zdecydowanie nie moja tematyka. Jednak polecę ją mojej mamie - ona lubi takie refleksyjne i dojrzałe powieści :)

    Pozdrawiam!
    zaczytana-w-fantastyce.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  22. Cudowna recenzja <3 :D
    Ta okładka jest prześliczna *.* W fabułę się zbytnio nie zagłębiałam, jednak ta okładka sprawia, że mam ogromną ochotę przeczytać tę książkę :D No, ale dodatkowo ciągnie mnie do niej również to, że jest taka życiowa i prawdziwa. Jak tylko będę miała taką możliwość to na pewno się w nią zaopatrzę :D
    Buziaki :*
    pomiedzy-wersami.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  23. Nie zwróciłabym wcześniej uwagi na tę książkę, ale teraz już tytuł zapisałam, zainteresowałaś mnie ją. :)
    Bookendorfina

    OdpowiedzUsuń
  24. Słyszałam ostatnio o tej książce, ale nie jestem do końca pewna, czy jej tematyka jest dla mnie odpowiednia. Wydaje mi się, że byłabym nią zawiedziona :/

    Przy okazji chciałam poinformować cię, że zaprosiłam cię do wzięcia udziału w konkursie dla blogerów, który organizuje Wydawnictwo Moondrive :) Szczegóły znajdziesz tutaj KLIK

    Buziaki!
    Katherine Parker - About Katherine

    OdpowiedzUsuń
  25. Chyba będę musiała się skusić na tą książkę mój blog

    OdpowiedzUsuń
  26. Opis z początku intryguje, ale z każdym kolejnym zdaniem robi się przewidywalny. Sama nie wiem czy sięgać, wydaje się w porządku, ale czuję, że to przeciętniak i mnie nie ruszy. Chociaż nie ukrywam, że taką okładkę ładną miło by było mieć na półce :)

    OdpowiedzUsuń
  27. Nie mogę się doczekać aż przeczytam tę książkę:) Myśle, że juz w ten weekend zacznę. Obym się nie rozczarowala:D

    www.mybooksharmony.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń

Czytelniku! Pięknie dziś wyglądasz, mam nadzieję, że masz dobry dzień! ;-) Pozostaw po sobie ślad w postaci komentarza - będzie mi bardzo miło poznać Twoją opinię.

Jeśli mogę tylko prosić - nie rób z komentarzy śmietnika. To nie miejsce na darmową reklamę. Spam będzie usuwany.