wtorek, 27 czerwca 2017

Befikre (2017)

Tytuł: Befikre
Reżyseria: Aditya Chopra
Rok produkcji: 2017
Kinematografia: Bollywood
Czas trwania: 130 min
Obsada: Ranveer Singh, Vaani Kapoor i inni
Opis:
Kłótnia. Latają ubrania, złowrogie słowa, a nawet telewizor. Dharam i Shyra się rozstają. Co jest powodem ich rozstania i co czeka ich po zerwaniu? I jakim cudem się poznali i związali ze sobą, skoro miała to być jedynie przypadkowa znajomość na jedną noc? 




Trailer:
Zapraszam na krótki tekst o Befikre! ;-)

PLUSY:
PARYŻ
Każdy film zyskuje, jeśli jego akcja toczy się w Paryżu, prawda? Miasto nadrabia nam pięknymi widokami za wszystkie wady, jakich się dojrzymy w filmie. Można nacieszyć oko i posłuchać trochę francuskiego. Fakt, akcent aktorów nie jest najlepszy, ale da się im to wybaczyć. ;-)
RANVEER
Nic nie poradzę, że tego aktora lubię, nawet jak gra takich nieco głupkowatych bohaterów jak Dharam. Jego postać dostarczyła trochę śmiechu, gdy biedak, jako świeży import z Indii, nie potrafił się przystosować do nowego miejsca, a później np. przerażony szukał w sklepie płatków śniadaniowych, bo został mu jeden jedyny chrupek w słoiku, a nie miał po nich opakowania, które wcześniej kupowała Shyra. A te Panie, którym Paryż nie wystarcza, mogą też nacieszyć oko klatą Ranveera, bo trochę nią świeci w trakcie seansu.
RETROSPEKCJE
Historia naszych bohaterów układa nam się z kawałków - wydarzenia teraźniejsze przeplatane są na początku retrospekcjami, które dają nam pełny obraz znajomości Dharama i Shyry, od pierwszego spotkania, aż do rozstania. Lubię takie zabiegi, więc to rozwiązanie bardzo podobało mi się także i w Befikre, zwłaszcza, że było naprawdę zgrabnie przemyślane.
MUZYKA
Soundtrack do Befikre jest niezwykle wpadający w ucho - aż chce się potańczyć z bohaterami. Znajdzie się też jakaś klimatyczna piosenka, a całość, wraz z obrazem, prezentuje się naprawdę dobrze. Jeszcze przed premierą filmu słuchałam poszczególnych piosenek i nadal chętnie do nich wracam, a moim ulubionym utworem zostało Nashe Si Chadh Gayi.

MINUSY:
VAANI
Jak Ranveera lubię, tak niestety Vaani Kapoor nie obdarzyłam sympatią. Nic nie pomogła świetna fryzura i fajna garderoba postaci - coś w tej aktorce mi nie grało. Wydała mi się nieprzyjemna, albo przynajmniej to sugerował mi jej wyraz twarzy. Gra aktorska też zgrzytała. Niestety, ale jestem na nie.
SCHEMATY
Chociaż historia, wydawać by się mogło, ucieka spod szponów schematów, bo relacja między bohaterami poprowadzona jest nieco inaczej, to niestety, w pewnym momencie wpada we własne sidła i pojawia się jeden stary jak świat schemat robienia sobie na złość i licytowania się nowymi partnerami. I wszystko to prowadzi do może i nawet zabawnego, ale też i trochę słabego finału. A szkoda, bo można było to rozwiązać zupełnie inaczej.
PODSUMOWUJĄC
Befikre to film na miły wieczór, ale niestety zbyt wiele z niego nie wyciągniemy. Ma swoje wady, ale też i sporo zalet, które (gdy przymkniemy oko na mankamenty) gwarantują udany seans. Jeśli szukacie czegoś lekkiego i niezobowiązującego, to historia Dharama i Shyry będzie idealna. Jeśli zaś wolisz coś ambitnego, to raczej sobie odpuść tę pozycję.
Czy skusisz się na Befikre? Decyzję pozostawiam Tobie!
Daj znać w komentarzach, jaka ona będzie! ;-)

18 komentarzy:

  1. Ogólnie film uważam za udany, choć rzeczywiście ma trochę wad. Ale najważniejsze są zalety mi.in. te retrospekcje, o których wspomniałaś, bardzo spodobało mi się, że reżyser zastosował taki zabieg. Podobała mi się też postać Ranveera, Vaani troszkę mniej, ale tragedii chyba nie było. Za to muzyka jest świetna. I tak jak u Ciebie, moim faworytem jest Nashe Si Chadh Gayi :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Faktycznie "Befikre" ma wady, ale w odbiorze jak dla mnie wypadł genialnie. Szczególnie bawił mnie Ranveer, którego uwielbiam! Vaani również mi się podobała, ale i tak wygrał dla mnie Singh. Retrospekcje to ogromna zaleta filmu. Muzyka jest świetna! Od ponad pół roku słucham soundtracku "Befikre". Moim faworytem jest również "Nashe Si Chadh Gayi" <3

    OdpowiedzUsuń
  3. Szkoda, ze gra aktorska Vaani Kapoor Twoim zdaniem zgrzytała. Ciekawe, czy ja odbiorę ją podobnie, jak Ty. W każdym razie zamierzam obejrzeć ten film, żeby się przekonać, czy przypadnie mi do gustu czy tez nie.

    OdpowiedzUsuń
  4. Sama nie wiem. Jakoś nie czuję się zachęcona.

    OdpowiedzUsuń
  5. Ogólnie za Bollywoodami nie przepadam, ale ten całkiem mnie zachęcił pomimo tego, że nie jest jakiś wybitny ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Już od dłuższego czasu zabieram się za ten film. I zapewne przez wakacje się zbiorę żeby obejrzeć, chociażby dla ścieżki dźwiękowej, Paryża i Ranveera (skoro mówisz że jest na co popatrzeć... :P). Głównie odrzuca mnie tu Vaani. To przez nią nie mogę się zabrać do tego filmu. I co dziwne nie miałam jeszcze z tą aktorką styczności, ale jakoś (podobnie jak Tobie) coś mi w niej nie gra. Faktycznie wydaje się nieprzyjemna z twarzy :P Cóż, myślę że z Ranveerem u boku dam radę ją przetrawić ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ostatnio nie mam siły na angażujące filmy, (zaczęłam sięgać nawet po polskie komedie :O) więc coś czuję, że za ten się szybko zabiorę XD

    Pozdrawiam ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Zwiastun mnie zachęcił, ale ta aktorka nie wzbudziła mojej sympatii. Być może obejrzę.

    http://weruczyta.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  9. Seans wspominam bardzo miło. Nie jest to wybitny film, ale fajnie spędzą się z nim chwile wolnego czasu. Fabuła, tak jak pisałaś, ociera się o stereotypy, a szkoda. Myślę, że reżyser mógł lepiej rozegrać niektóre wątki/sceny.
    Jeśli chodzi o zalety to z pewnością muzyka i Ranveer (oj nie można się tu na niego napatrzeć :D) są ogromnymi plusami :)
    Vaani cóż może nie powaliła, ale zdecydowanie lepiej wypadła niż w swoim poprzednim filmie.
    Ogólnie film polecam :3

    OdpowiedzUsuń
  10. Ostatnio raczej mam ochotę na ambitniejsze filmy, ale nie mówię, że tego nie obejrzę. Wysłuchałam tej piosenki, która Ci się podobała, rzeczywiście jest fajna. Zawsze w Bollywoodach znajduję przynajmniej jedną piosenkę dla siebie. :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Chyba jednak sobie odpuszczę. Bollywood to nie moja działka, poza tym sama fabuła jakoś specjalnie mnie nie interesuje. Ale posłucham sobie muzyki, może akurat coś wpadnie mi w ucho :)

    OdpowiedzUsuń
  12. No nie, tym razem muszę podziękować. Ostatnio obejrzałam jeden film tego gatunku i to po prostu nie dla mnie ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. No nie, tym razem muszę podziękować. Ostatnio obejrzałam jeden film tego gatunku i to po prostu nie dla mnie ;)

    OdpowiedzUsuń
  14. Wydaje się być w porządku :) Chciałabym obejrzeć, wiesz może czy jest gdzieś online? :)

    Pozdrawiam, Jabłuszkooo ♡
    Szelest Stron

    OdpowiedzUsuń
  15. Niestety nie moje klimaty, ale wiem, że wielu osobom może umilić wieczór. :)
    Bookendorfina

    OdpowiedzUsuń
  16. Ja tam lubię takie romansidła :P Więc jestem na tak.

    OdpowiedzUsuń
  17. Ja kiedyś chciałam obejrzeć "Befikre", ale kiedy przeczytałam recenzję, mocno jadącą po tym filmie, stwierdziłam, że chyba nie jest to jednak produkcja dla mnie. Ostatnio nie lubię marnować czasu na słabe filmy, więc ograniczam sobie nerwów. ;) Jednakże Ranveer kusi. :P Może kiedyś, jak już naprawdę nie będę mieć pomysłu na inny film. :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Musze obejrzeć. Chociaż mam tyle zaległości...

    OdpowiedzUsuń

Czytelniku! Pięknie dziś wyglądasz, mam nadzieję, że masz dobry dzień! ;-) Pozostaw po sobie ślad w postaci komentarza - będzie mi bardzo miło poznać Twoją opinię.

Jeśli mogę tylko prosić - nie rób z komentarzy śmietnika. To nie miejsce na darmową reklamę. Spam będzie usuwany.