niedziela, 5 czerwca 2016

3 popularne książki, przez które nie przebrnęłam

Zawsze staram się czytać książki od początku do końca i dopiero wtedy je oceniać. Są bowiem takie tytuły, które "wkręcają" od razu, a zdarza się, że w innych dopiero wraz z biegiem stron, akcja zaczyna się rozwijać i mnie interesować. Są jednak też takie książki, które mimo największych chęci i tak sprawiają, że nie mamy siły ich ukończyć. Zazwyczaj w takim przypadku i tak staram się "walczyć dzielnie do ostatniej strony", jednak jeśli chodzi o książki, które zaraz przedstawię - nie udało się i nawet mimo wielkiej popularności każdego z tytułów, nie potrafiłam przebrnąć przez nie w całości.
Zapraszam!

W pustyni i w puszczy - Henryk Sienkiewicz
 
Ta pozycja była moim pierwszym czytelniczym "failem". Młodzież uważa ją za jedną z lepszych lektur szkolnych, uwielbia film itd. W moim przypadku jednak, była to katorga. W prawdzie dotarłam do ostatniej strony, to jednak pominęłam wiele ze środka, bo miałam dosyć stylu pisania autora. Cała historia była również absolutnie nie w moim stylu. Nigdy nie lubiłam historii około podróżniczych czy też przygodowych, więc nie zachwyciła mnie ani książka, ani wersja filmowa przygód Stasia i Nel.
Przykro mi, Panie Sienkiewiczu - po lekturze innych Pana utworów (tym razem w całości i bez pomijania) już wiem, że nie zostaniemy przyjaciółmi. 
 
 
Harry Potter i Kamień Filozoficzny - J. K. Rowling
Będąc w podstawówce, w Polsce rozpoczął się istny "boom" na książki o przygodach małego czarodzieja. Jako, że moi znajomi wręcz uwielbiali Harry'ego Pottera, sama również sięgnęłam po pierwszą powieść, aby przekonać się, co tak właściwie zachwyca cały świat. I tu kolejna czytelnicza porażka. Wytrwałam zaledwie dwa, może trzy rozdziały i powiedziałam dosyć. Nudniejszej książki w życiu nie czytałam! Tak wiem, podobno początek jest nudny, a potem pojawiają się wręcz fajerwerki świetnej akcji, jednak nie dane mi było tego doświadczyć. Czytanie ma sprawiać przyjemność, a powieść Pani Rowling sprawiła, że czułam się, jakbym czytała z przymusu nudną lekturę szkolną. Odkryłam też wtedy, iż nie kręcą mnie historie o magii, czarodziejach i innych fantastycznych sprawach. Teraz powoli daję temu szansę, jednak w bardzo małych dawkach.
Takim sposobem, nigdy nie ukończyłam pierwszej części Harry'ego Pottera i nie sięgnęłam po kolejne części. Nawet nie żałuję.


Szeptem - Becca Fitzpatrick
Moja całkiem niedawna porażka książkowa. Zawsze wystrzegałam się dzielnie książek o wampirach, wilkołakach, aniołach i tym podobnych stworach, jednak w przypadku Szeptem byłam bardzo namawiana do lektury. Obiecywano mi świetną historię, wartką akcję i ogólne wow. A co dostałam? Niestety nic z tego, czego oczekiwałam. Denerwujący bohaterowie, naiwna i wręcz irytująca historia - aż pytasz samej siebie, kiedy wyskoczy Edward ze Zmierzchu i będzie przestawiał samochody. Dotrwałam niemalże do połowy i uważam to za sukces, bo gdybym porzuciła lekturę po pierwszych stronach, wcale nic bym nie straciła.
Mimo namawiania - nie przebrnęłam przez tę książkę i nie sięgnęłam po kolejne części tej serii.


A przez jakie książki Tobie nie udało się przebrnąć? 
Może też masz na swoim koncie tytuły, które zachwycają wszystkich znajomych, a Ciebie doprowadzają do nerwicy? 
Daj znać w komentarzach!

25 komentarzy:

  1. Seria Harry Potter czy Szptem, to jedne z wielu, które uwielbiam. Lubię czasem do nich wracać. Czyta mi się je zadziwiająco szybko, a i podobają mi się historie, które zawierają. W Pustyni i w puszczy jeszcze nie czytałam i sama nie wiem czy sięgnę po ten tytuł. Jakoś nie ciągnie mnie ani do filmu, ani do książki.
    A przez jakie książki nie przebrnęłam? Po chwili zastanowienia nasuwa mi się tylko jeden tytuł - Grey. O tyle o ile dało się przetrwać serię 50 twarzy Greya, tak samego Greya niee.. z perspektywy Christiana nie wytrwałam nawet jednego rozdziału.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie jakoś w podstawówce W pustyni i w puszczy było lekturą, więc musiałam się trochę pomęczyć.
      A do Greya nawet się nie zabierałam, nie lubię tego typu książek. Wystarczy, że kiedyś wybrałam losową stronę w empiku i przeczytałam - to nie dla mnie.

      Usuń
  2. No tym, że Harry Potter cię nudzi to mnie teraz zasmuciłaś! :) Ale powiem ci, że na samym początku też nie mogłam przeczytać książki. Jakieś trzy razy próbowałam i zawsze dobrnęłam tylko do połowy. A teraz uważam, że to jedna z najlepszych serii na świecie :D
    Co do "Szeptem" to przeczytałam tylko pierwszą część i jakoś zbyt wielkiego szału na mnie nie zrobiła. Owszem czytało mi się nawet ciekawie, jednak nie rozumiem do końca tego całego zamieszania związanego z tą serią. Zdecydowanie bardziej wolę "Black Ice" tej autorki.
    Pozdrawiam!
    Katherine Parker - About Katherine

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Co do Black Ice, to niedługo uda mi się przekonać na własnej skórze, czy lepsze od Szeptem - czekam tylko, aż przyjdzie paczka z nagrodą ;)
      A co do HP, to chyba nigdy się do tej serii nie przekonam ;)

      Usuń
  3. Nie czytałam "W pustyni i w puszczy". Kiedyś oglądałam film (i to też chyba nie w całości), ale to lata temu, kiedy były dwa programy TVP, leciało w wakacje i nie było za bardzo wyjścia ;p W każdym razie nigdy nie ciągnęło mnie do tej książki, raczej, tak jak Ty, nie przepadam za takimi przygodowymi historiami.
    Na "Harr'ego Potter'a" również nigdy się nie skusiłam. Ostatnio moja siostra skończyła czytać całą serię i próbowała mnie przekonać, ale jakoś się jej nie udało. Nie daję się skusić na ten fenomen i szum wokół książki i raczej nawet nie spróbuję przez nią przebrnąć.
    Osobiście lubię klimaty fantastyki. Swego czasu (obecnie już trochę mniej czytam z tego gatunku) przeczytałam mnóstwo książek o wampirach, wilkołakach, aniołach, diabłach itp, itd. Chociaż tyrana wśród nich, czyli "Zmierzchu" nie odważyłam się przeczytać. Nadal się zbieram, ale jakoś nie mogę się zmobilizować ;)
    Z racji, że mam słabość to fantastyki, a Becca Fitzpatrick pisze bardzo fajnie to uwielbiam serię "Szeptem", chociaż zgodzę się z Tobą, że na początku jest nudnawa, później (w kolejnych tomach) akcja trochę się plącze i brak tu oryginalności. Mimo wszystko bardzo lubię styl pisania pani Fitzpatrick i podoba mi się też postać Patcha. Cóż, po prostu książka bardzo przypadła mi do gustu i należy do moich ulubionych :) Bardzo też lubię "Black Ice" tej autorki. Polecam Ci, nie ma tam nic z fantastyki, bardzo fajnie zbudowany thriller, a wątek romantyczny pojawia się dopiero pod koniec.
    Co do książek, przez które nie udało mi się przebrnąć, to chyba nie ma takiej. Albo po prostu sobie nie przypominam. Zwykle staram się nie sięgać po te tytuły, które mnie nie zainteresują. A jak już coś zacznę to musi być naprawdę strasznie, żebym nie dotrwała do końca ;)
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W końcu ktoś, kto rozumie mój ból, kiedy wszyscy wokół zachwycają się HP, a ja nie rozumiem tego szału! ;)
      Co do Black Ice, przeczytam na pewno, jak tylko paczuszka z nagrodą do mnie dotrze ;)
      Pozdrawiam! ;)

      Usuń
  4. Ja chyba najbardziej walczyłam z "Targowiskiem Próżności". Uwielbiam angielskie książki z XIX wieku. Jane Austen i siostry Bronte to moje ulubione autorki, myślałam wiec, ze i "TP" pokocham. Nic bardziej mylnego. Podchodziłam do tej książki chyba z 20 razy w ciągu wielu miesięcy wierząc, ze "może wkrótce akcja się rozkręci", aż któregoś dnia uznałam, ze po co się tak mam męczyć i ze szkoda czasu na złe książki, skoro tyle fajnych stoi w kolejce.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie znam tej książki, więc nie jestem w stanie ocenić, ale za to za Jane Austen się niedługo zabieram, bo muszę klasykę nadrobić. Świat Książki taką piękną serię zrobił, że tym bardziej mnie do tego zmotywował ;)

      Usuń
  5. W pustyni i w puszczy też mnie jakoś nie porwało, ale Harry Potter to jedna z najważniejszych książek w moim czytelniczym dorobku ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja się do HP chyba nigdy nie przekonam, nawet za filmami nie przepadam. ;)

      Usuń
  6. Upadli Lauren Kate i Mroczne Umysły Alexandry Bracken... Właściwie to przebrnęłam, ale było mi bardzoooooo ciężko:( Po prostu to nie były moje klimaty i na pewno nie przeczytam kontynuacji...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O Upadłych nie słyszałam, a Mroczne umysły zachwyciły mnie fragmentami promującymi poszczególne części, które dostępne są w księgarniach internetowych i kompletuję właśnie serię, żeby się za nią zabrać - wtedy przekonam się na własnej skórze, jaki będzie mój odbiór ;)

      Usuń
  7. "Szeptem" przeczytałam - nie tylko przebrnęłam przez pierwszy tom, ale przeczytałam całą serię - brawo ja ;P
    Harry'ego Pottera w ogóle nie tknęłam - jakoś mnie do tego cyklu nie ciągnęło.
    Mi nie udało się dokończyć: "Chłopca z sąsiedztwa" Sabatini, bo mnie strasznie wynudziła. "Kłamstwa Locke'a Lamory", bo nie potrafiłam się wciągnąć w akcję, ale myślę, że kiedyś dam ponowną szansę tej książce. I ostatnią, której nie udało mi się dokończyć była "Szklany dom" Stross - pomysł na fabułę świetny, ale była mało zajmująca :/
    Pozdrawiam serdecznie :D
    houseofreaders.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, kolejna osoba, która tak jak ja, nie czytała Harry'ego Pottera - piąteczka! ;)
      Książek, o których wspomniałaś niestety nie kojarzę, ale może to i lepiej, skoro nie polecasz ;)
      Pozdrawiam! :)

      Usuń
  8. O ile pierwsze dwa tytułu są mi dobrze znane, o tyle nigdy nie czytałam "Szeptem." Przeczytałam wszystkie przygody Harrego Pottera i byłam nimi zachwycona, czego nie mogę powiedzieć o "Władcy pierścienia". Najnudniejszą książką jakąkolwiek czytałam był "Hobbit, czyli tam i z powrotem." Książkę, której nigdy nie skończyłam czytać były "Gra w klasy." Być może wrócę do niej w latach dojrzalszych, teraz nie jestem w stanie jej dobrze zrozumieć.

    Pozdrawiam,

    Fitniaszka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Władcy pierścienia i Hobbita nie czytałam, ale nie ciągnęło mnie też do filmów, przez co zbieram kolejne zniesmaczone spojrzenia znajomych. ;)
      A o "Grze w klasy" niestety nie słyszałam.
      Pozdrawiam ;)

      Usuń
  9. Przez "W pustyni i w puszczy" sama nie przebrnęłam. "Szeptem" nigdy nie czytałam, a "Harry Potter" to seria, do której wracam co jakiś czas :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak widzę, bardzo dużo ludzi często wraca do HP i ma do niego sentyment. ;) Tylko mi tak jakoś nie po drodze do tej książki.

      Usuń
  10. U mnie było tak, że dwie pierwsze bardzo mi się podobały, a ostatniej...ekhm, przeczytałam aż 7 stron, brawo ja!!!! 1!1! :D
    Pozdrawiam :)
    Czytam, piszę, recenzuję, polecam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi się udało dotrzeć dalej niż Tobie przy Szeptem, ale zapewniam Cię, że nic nie straciłaś ;)
      Pozdrawiam ;)

      Usuń
  11. Hah rozmawiałyśmy o tym :D Szeptem to zło i uważam, że należy mi się medal za przeczytanie mimo wszystko 2 tomu i połowy 3 , haha :D Harrego też nie dałam rady czytać :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chociaż jedna osoba, która mnie rozumie! :D

      Usuń
  12. "Szeptem" nie znam, nie czytałem, pierwsze słyszę. A pozostałe przeczytałem w dzieciństwie i co mogę powiedzieć? Obie mi się wtedy bardzo spodobały. Poza "Kamieniem filozoficznym" nigdy nie przeczytałem żadnej książki, ani nie obejrzałem żadnego filmu z tego cyklu. O wiele więcej mogę powiedzieć o książce Sienkiewicza, który obecnie jest moim autorem nr 1.

    Nie dziwię się, że nie udało ci się przez to przebrnąć, bo nie każdemu mógł podpasować narracja z XIX wieku. A film rzeczywiście jest porażką (jeśli mówisz o tym nowym z Adamem Fidusiewiczem, a nie starym z lat 70.). A jeśli czytałaś pozostałe książki Sienkiewicza i ci się nie spodobały, to ci się nie dziwię. Ś.p. też kiedyś przyznała, że nie udało jej się przebrnąć przez książki, które dla mnie są arcydziełem. Myślę, że to dlatego, iż Sienkiewicz stworzył literaturę przeznaczoną raczej dla mężczyzn (pojedynki, bitwy, zagrożenia, rycerze, przygoda, honor, ratowanie dam z opresji), choć wśród jego fanów nie brakuje kobiet. Samo zaś "W pustyni i w puszczy" zawiera parę naprawdę ponadczasowych elementów, takich jak:
    a) sprzeciw Stasia, który nie zgadza się na "dobrotliwą" propozycję Mahdiego odnośnie zmiany wiary
    b) rozmowa Stasia z jego ojcem w zakończeniu powieści, gdzie ojciec mówi mu: "Słuchaj, Stasiu! Śmiercią nie wolno nikomu szafować, ale jeśli ktoś zagrozi twej ojczyźnie, życiu twej matki, siostry lub życiu kobiety, którą ci oddano w opiekę, to pal mu w łeb, ani pytaj, i nie czyń sobie z tego żadnych wyrzutów"

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może faktycznie Sienkiewicz jest bardziej dla mężczyzn, sama nie wiem. "W pustyni i w puszczy" nużyło mnie językiem autora i jakoś takich książek przygodowych nigdy nie lubiłam, więc pewnie to też się złożyło na takie opinie.

      Usuń
  13. Biorąc pod uwagę, że dwu pierwszych częściach główne służą tylko jako bezczynne trofea do ratowania (w filmie papierowość jednej z nich podkreśliła gra aktorska Izabeli Scorupco), to trudno się nie dziwić... Ale Baśka Wołodyjowska jest już całkowicie inna, nie dość, że świetnie walczy, to jeszcze bez trudu pokonuje tatarskiego dowódcę, który chcę ją porwać, po czym udaje jej się przebyć niesamowicie długą drogę do bezpiecznego miejsca, umykając pogoni i nieprzyjaznym chłopom. Ale w powieści o Stasiu i Nel Sienkiewiczowi zabrakło inwencji i znowu główna bohaterka to fabularna kula u nogi, która ma podkreślać blask bijący z bohaterskiego rycerza bez skazy - Stasia.

    A ja mam inny gust, niż ty, i uwielbiam twórczość Sienkiewicza do tego stopnia, że znalazłem czwartą część Trylogii (sic!) - "W ręku Boga" Andrzeja Stojkowskiego, gdzie główną bohaterką... jest Basia (hurrra!). Planuję też napisać własny scenariusz filmowy do "Pana Wołodyjowskiego" - nazwę go "Ostatni rycerz". Oglądam nawet serial "Przygody Pana Michała"! Jestem jego wielkim fanboyem!;)

    Ale zgadzam się, że język nie jest łatwy i czasem nawet ja trochę się w nim gubię. To jest niestety przekleństwo języka, który zmienia się z upływem dziejów. Słyszałem, że Anglicy niezbyt trawią Szekspira w odróżnieniu od innych narodów... bo inne narody mają coraz to nowsze tłumaczenia (np. Stanisława Barańczaka), które uatrakcyjniają język utworu dla współczesnego odbiorcy. A Anglicy mają ciężką jak kamień literaturę archaicznojęzykową... Pamiętam, jak w gimnazjum sięgnęliśmy raz do przerobionego "Romea i Julii" (oczywiście po przeczytaniu oryginalnego tekstu) autorstwa Leona Garfielda, który zmienił go chyba na prozę...

    OdpowiedzUsuń

Czytelniku! Pięknie dziś wyglądasz, mam nadzieję, że masz dobry dzień! ;-) Pozostaw po sobie ślad w postaci komentarza - będzie mi bardzo miło poznać Twoją opinię.

Jeśli mogę tylko prosić - nie rób z komentarzy śmietnika. To nie miejsce na darmową reklamę. Spam będzie usuwany.