czwartek, 13 lutego 2020

Ukryte ciała - Caroline Kepnes

Tytuł: Ukryte ciała
Tytuł oryginalny: Hidden bodies
Autor: Caroline Kepnes
Tłumaczenie: Jacek Żuławnik
Wydawnictwo: W.A.B.
Premiera: 15.01.2020 r.
Liczba stron: 448
Opis:
Trzydziestoparoletni Joe Goldberg ma wprawę w ukrywaniu zwłok - przez ostatnie dziesięć lat pozbył się czterech ciał, ofiar swych bezowocnych poszukiwań miłości. Teraz zmierza do Los Angeles, miasta drugiej szansy, zdecydowany zapomnieć o przeszłości i zacząć od nowa. W Hollywood Joe bez trudu integruje się z nowym środowiskiem – jada guacamole, pracuje w księgarni, flirtuje z sąsiadką - dziennikarką. Jednak cały czas ogląda się przez ramię, a czyny z przeszłości nie dają mu spokoju. A przecież on tylko szuka prawdziwej miłości!
Gdy poznaje nową dziewczynę, która coraz bardziej go fascynuje, nie chce jej skrzywdzić, pragnie być z nią na zawsze. Tylko jeśli ona odkryje, co zrobił, być może nie będzie miał wyboru…

Nowość, na podstawie której powstał hit Netflixa? Zapraszam na kilka słów o książce Ukryte ciała!

SERIAL LEPSZY OD KSIĄŻKI?
Niestety, ten tytuł to nie clickbait - drugi sezon YOU okazał się lepszy niż książka, na której bazował. Dlaczego? Już tłumaczę.
Joe Goldberg był tak zakręcony i przerażający w pierwszym tomie, że jego stalkerskie umiejętności nie pozwalały się oderwać od lektury. W drugim tomie natomiast... Joe jakoś osłabł. Stracił swój charakter i wszystkie cechy, które czyniły go tym, kim był. Jego wyjazd do Hollywood i zachowanie tam było czymś mało podobnym do tego, co stary dobry Joe by zrobił. Ten Goldberg był bardziej zdesperowany i żądny sławy, sukcesu, bycia w centrum. A szkoda. I chociaż przyznam, że nadal dużo się działo i była masa zwrotów akcji, to jednak wolę wersję serialową, która ogromnie się różni i naprawia te elementy, które w książce zdawały się zawodzić. Tam mamy powrót naszego ulubionego stalkera i kolejne.... No dobra, bez spoilerów.
Żałuję również, że Love była zupełnie inna niż ta serialowa - niby też charakterna, ale nie aż tak. Za to Forty miał w sobie podobną ilość szaleństwa i to mi się podobało. Trochę namotał naszemu bohaterowi i był głównym bohaterem wielu zwrotów akcji. Szkoda też, że Delilah była tak irytująca w książce - a w serialu dało się ją nawet polubić.
To chyba moment, który zdarza się rzadko w życiu czytelnika, jednak stwierdzam, że tym razem książka wcale nie była lepsza.
STRUKTURA
Książka podzielona jest na krótkie, numerowane rozdziały, w których narratorem jest Joe. Długość rozdziałów sprawiała, że czytało się o wiele szybciej, zaś perspektywa głównego bohatera pozwoliła nam wejść w jego głowę i poznać jego najczarniejsze myśli. Styl pisania autorki był taki sam, jak przy pierwszym tomie - prosty i łatwy w odbiorze. Żadnych zgrzytów od strony technicznej.
PODSUMOWUJĄC
Ukryte ciała to historia oparta na ciekawym pomyśle, ale jednak słabsza od pierwszego tomu. Nie żałuję, że po nią sięgnęłam, jednak było bez szału i cieszę się, że sprawdziłam serial, bo drugi sezon jest jeszcze bardziej szalony i creepy niż pierwszy.
Czy polecam? I tak i nie. Warto zobaczyć, na czym bazował serial, uzupełnić pewne wątki i poznać inne zakończenie, jakie przygotowała autorka naszemu bohaterowi. Jednak przygotujcie się, że książka może pozostawić po sobie mały niedosyt, zwłaszcza jeśli wie się już, co można było z tych pomysłów stworzyć.
Chcecie poznać historię Joe'go? On Waszą pewnie już zna - straszny z niego stalker. ;-)
Za możliwość przeczytania dziękuję Księgarni Tania Książka! ;-)

3 komentarze:

  1. Książek nie czytałam, ale serial widziałam i bardzo mi się podobał. Czasem tak już jest że ekranizacja okazuje się lepsza od książki, ja tak miałam w przypadku Dawcy. :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Mam na półce pierwszą część. Sądzę, że w końcu się za nią zabiorę.
    pozdrawiam x

    OdpowiedzUsuń
  3. Ta seria książek mnie intryguje. Może w końcu się za nią zabiorę :)

    OdpowiedzUsuń

Czytelniku! Pięknie dziś wyglądasz, mam nadzieję, że masz dobry dzień! ;-) Pozostaw po sobie ślad w postaci komentarza - będzie mi bardzo miło poznać Twoją opinię.

Jeśli mogę tylko prosić - nie rób z komentarzy śmietnika. To nie miejsce na darmową reklamę. Spam będzie usuwany.

Pamiętajcie, że komentując, nie jesteście anonimowi. Odwiedzanie strony oraz wszelaka aktywność na niej, są jednoznaczne z akceptacją tego, iż Google pobiera Wasze dane i przetwarza je, w celu lepszego dostosowania pokazywanych treści do Waszego gustu.