sobota, 2 sierpnia 2014

Pamiętnik księżniczki (cała seria) -Meg Cabot + wyzwanie książkowe




Są książki, do których potrafimy wracać niejednokrotnie. Które za każdym razem podobają nam się tak samo, a nawet odkrywamy w nich coś więcej. Mamy z nimi wiele wspomnień i wywołują w nas sentyment. Dla mnie takimi utworami są książki z serii Pamiętnik księżniczki, autorstwa Meg Cabot. Mogę nawet stwierdzić, że wychowałam się na tych książkach, gdyż przewijały się one w moim życiu przez bardzo długi czas. 
Co tak szczególnego w nich było, że nadal wracam do nich z uśmiechem na twarzy? Przekonajcie się sami. 
Zapraszam do czytania. ;)







Fabułę serii można krótko opowiedzieć mniej więcej tak: Mia Thermopolis jest zwykłą nastolatką -z kompleksami, przyjaciółką, zauroczeniami, problemami w nauce. Do czasu, gdy okazuje się, że jej ojciec (który nigdy nie związał się z jej matką), w wyniku raka jąder nie będzie mógł mieć już więcej dzieci, więc Mia jest jedyną osobą, która będzie po nim dziedziczyła. A wierzcie mi, jest dużo do dziedziczenia, bowiem jej ojciec okazuje się księciem Genowii, a więc i ona okazuje się być księżniczką. Jednak Mia wcale nie jest z tego taka zadowolona. Od czasu tego szokującego odkrycia, Mia musi pobierać nauki dworskiej etykiety u swojej dosyć nietypowej w sposobie bycia babki. A problemów wcale nie ubywa, a wręcz przeciwnie -jest ich cała masa.

Przyznam szczerze -to literatura typowo dla nastolatek. Porusza tematy bliskie nastolatkom, sama Mia przez czas trwania akcji serii jest uczennicą liceum. Całą serię autorka utrzymała w formie pamiętnika głównej bohaterki i jest to dosyć wiarygodny zabieg, gdyż język, jakim posługuje się Mia jest luźny i często potoczny. Jednak książki mają to do siebie, że są naszpikowane humorem, który zapewnia nam dobrą zabawę przez całą lekturę. Jedynie przy którejś z końcowych części zdarzyło mi się trochę wzruszyć i zapłakać, ale tylko troszkę. ;)

Dlaczego tak często wracam do tej serii? Chociaż są to losy młodej księżniczki, to Mii nie uderza sodówka do głowy i nadal stara się wieść życie podobne do wcześniejszego. Nadal ma problemy, jednak wraz z kolejnymi tomami serii, dziewczyna dorasta, zaczyna trochę inaczej patrzeć na świat. W jej życiu wiele się dzieje i mimo że może nigdy nie okazałam się być księżniczką jakiegoś minipaństwa, to jednak niektóre z losów Mii były mi bliskie.

Nie tylko mnie zauroczyły perypetie Mii Thermopolis. Ta historia stała się tak sławna, że powstały dwa filmy na podstawie serii. Jednak niestety przyznam, że jeśli ktoś czytał książkę, a potem obejrzał te filmy, to sądzę, że może mieć podobne odczucia do mnie. Czyli może totalnie być na NIE. Historia przedstawiona w filmie jest spłycona i zupełnie przeinaczona. Z serią książek ma wspólnego bardzo niewiele. Oczywiście rozumiem, że tym, którzy tych książek nie czytali, filmy mogą się nawet spodobać, ale ja, patrząc na te filmy jako na ekranizacje serii, którą znam od małego, jestem zwyczajnie rozczarowana. No ale pomińmy temat filmów i wróćmy do książek.

Krótko o najważniejszych bohaterach serii:
Mia Thermopolis,
czyli nasza główna bohaterka i autorka pamiętnika. Mia jest wysoka i bardzo szczupła. Włosy w kolorze mysiego blondu i kompleksy w związku z małym biustem. Jest przeciętną uczennicą z problemami z algebrą i talentem pisarskim. Dosyć nieśmiała i często sama sobie tworzy problemy. Lepiej nie dawać jej do czytania żadnych opisów chorób -utożsamia siebie i swoje otoczenie z każdą z nich. ;-)
Lilly Moscovitz,
najlepsza przyjaciółka Mii. Niska i krągła dziewczyna z kolorowymi włosami i własnym programie w lokalnej kablówce "Lilly mówi prosto z mostu". Urodzony geniusz. Jej  rodzice są psychoanalitykami, którzy często analizują i Mię.
Michael Moscovitz,
brat Lilly i wielka miłość Mii. Jest geniuszem każdej dziedziny tak jak jego siostra. Ma duszę muzyka.
Tina Hakim Baba,
staje się przyjaciółką Mii po tym, jak dziewczyna dowiaduje się, że jest księżniczką. Z Tiną łączą ją podobne losy -rodzice Tiny są bardzo bogaci i usytuowani, a także bardzo przewrażliwieni na punkcie bezpieczeństwa i załatwili córce ochroniarza. Jest wielbicielką romansideł -czyta ich przynajmniej kilka w tygodniu.
Lars,
ochroniarz Mii. Dziewczyna ma to szczęście, że okazuje się być w porządku. Lars pomaga jej w niejednej niekoniecznie "legalnej" sytuacji w szkole.
Grandmere,
babka Mii. Nie jest typową babcią, można nawet stwierdzić, że jest osobą jedyną w swoim rodzaju. Uwielbia palić oraz pić jej ulubionego drinka. Jej relacje z Mią zmieniają się wraz z biegiem akcji.

Nie będę oceniała każdego tomu po kolei, bo sądzę, że tę serię powinno się oceniać jako całość. A o całości mam zdanie jak najbardziej pozytywne. Polecam jak najbardziej, ale chyba bardziej nastolatkom, niż nieco starszej grupie, bo chociaż sama często wracam  do tej serii, to nie wiem, czy gdybym zaczynała przygodę z nią w swoich obecnych dwudziestu latach, moje wrażenia byłyby takie same.

Jeśli ktoś z Was, tak jak ja, jest fanem tej serii, to mam dobrą wiadomość! Meg Cabot zawiadomiła, że mimo iż zakończyła kiedyś tę serię, to już niedługo wyda dodatkową część Pamiętnika księżniczki, a w nim okaże się, ze Mia ma jakąś zaginioną siostrę! Dodatkowo będzie przygotowywała się do ślubu z Michaelem. Nie jestem pewna, czy pisanie książki do zakończonej serii ma sens, ale z wielką chęcią i tak przeczytam kolejny utwór o losach Mii.

Pamiętnik Księżniczki, a właściwie jego początkowe części, zainspirowały mnie, wówczas uczennicę nauczania początkowego w podstawówce, do prowadzenia pamiętnika. Chciałam być jak Mia, jednak niestety brakowało mi tego polotu w pisaniu, lekkości i humoru, jaki reprezentowała moja ówczesna "idolka".  No i niestety, moje życie nie było tak obfite w ciekawe wydarzenia, jak to było w przypadku Thermopolis. No cóż, nie każdy rodzi się księżniczką Genowii. ;) Skończyło się więc na wyczerpującym opisie jednego dnia, kiedy to odwiedziłam dziadków. Tak wiem -fascynujące.
Jednak, wracając do całej serii, muszę przyznać, że chociaż czasami nieco pusta była ta historia, ale i prawdziwa i nawet pokuszę się o stwierdzenie, że czegoś mnie nauczyła. Tego, żeby nie oceniać ludzi pochopnie, że z ludźmi nas otaczającymi bywa różnie i nie każdy jest naszym przyjacielem, a także tego, by doceniać to, co się ma w życiu.
I chociaż może nie polecę tej serii swoim rówieśnikom, czy też osobom ode mnie starszym, bo to nie czas na odkrywanie tej serii, to jednak osoby młodsze ode mnie zachęcam serdecznie, by rozpoczęły przygodę z Mią, bo naprawdę warto. A sama z pewnością jeszcze wrócę do losów księżniczki Genowii, bo mam do tej serii ogromny sentyment.

A Wy, do jakiej serii macie sentyment? 
A może nie do serii, a jednej konkretnej książki? 
Czy macie takie tytuły, na których się wychowaliście i nadal miło je wspominacie? 
Dajcie znać w komentarzach! ;)



My first book
A teraz moje odpowiedzi do wyzwania, które otrzymałam od dziewczyn z http://magicfrozenworld.blogspot.com ;) Nie będzie łatwo, bo najzwyczajniej w świecie nie przywiązywałam uwagi do tych pierwszych książek, zwłaszcza, że dosyć szybko nauczyłam się czytać i podstawówkę rozpoczęłam już z dobrą umiejętnością czytania (tak, wiem, jestem UFO). W sumie nie mam pojęcia, kogo mogłabym nominować, więc po prostu nie nominuję nikogo.

1. Pierwsza lektura.
Ciężko stwierdzić, ale pamiętam, że miałam kiedyś w swoich zasobach Alicję w Krainie Czarów i Dzieci z Bullerbyn, które uwielbiałam. A z biblioteki pamiętam, że wypożyczałam książki z serii Mikołajek i Mateuszek -były zabawne.
2. Pierwsza książka, którą pokochałam.
Chyba te wyżej wspomniane Dzieci z Bullerbyn, bo pamiętam, że czytałam je wiele razy, a potem gdy w którejś klasie podstawówki była lekturą, to ja znałam ją już praktycznie na pamięć.
3. Pierwsza książka, którą znienawidziłam.
W pustyni i w puszczy. Tak, dokładnie tak. To jedyna książka, której nie dałam rady przeczytać w całości. No cóż, przygodówki mnie aż tak nigdy nie kręciły.
4. Pierwsza książka, którą sama kupiłam.
Totalnie nie pamiętam. Może to było gazetowe wydanie Pamiętnika Księżniczki? Możliwe, a jeśli było coś wcześniej, to nie pamiętam, albo po prostu był to prezent od kogoś.
5. Pierwsza książka, którą pożyczyłam.
Chyba jakaś książka o Muminkach. ;-)
6. Pierwsza książka, którą sprzedałam.
Nie sprzedaję książek. Większość książek, które kupiłam, czy dostałam, mają jakąś swoją historię i mam do nich jakiś mniejszy, czy większy sentyment.
7. Pierwsza książka, którą zrecenzowałam.
Na tym blogu -Po Tamtej Stronie Ciebie i Mnie -Jess Rothenberg
8. Pierwsza nieskończona książka.
Wspomniane wcześniej W pustyni i w puszczy.
9. Pierwsza książka, która doprowadziła mnie do łez.
Nie mam pojęcia. Naprawdę. Na książkach i filmach łez sobie nie szczędzę, więc ciężko mi stwierdzić. Dosyć dawno miałam swoje pierwsze spotkanie z Jeśli zostanę i pamiętam, że dużo na niej płakałam.
10. Pierwsza książka, której ekranizację obejrzałam.
Pewnie była to jakaś lektura, bo często po przeczytaniu książki oglądałam ekranizację i porównywałam je.
11. Pierwsza seria, którą przeczytałam.
Pamiętnik księżniczki -Meg Cabot (albo właśnie ten Mikołajek lub Mateuszek, ale było to w podobnym czasie)
12. Pierwsza książka, którą pamiętam z dzieciństwa.
Może nie tyle, że pamiętam, co po prostu kojarzy mi się z dzieciństwem. Dzieci z Bullerbyn. ;)
13. Pierwsza książka, na której wydanie czekałam.
Hmm, czy ja wiem, na wiele książek czekam i czekałam. Jednak takie czekanie zawzięte, kiedy jeszcze tylko była wersja zagraniczna, a ja już chciałam ją kupować, to Morze Spokoju -Katji Millay.
14. Pierwsza książka, do której świata chciałabym się przenieść.
Żadna. Nigdy nie przepadałam za fantastyką, a to właśnie z takimi książkami kojarzy mi się przenoszenie itd.
15. Pierwsza książka, która spowodowała, że zakochałam się w czytaniu.
Po raz kolejny moja odpowiedź będzie brzmiała "nie wiem". Ze mną i czytaniem jest różnie. Mam zastoje lub okresy obfite w czytanie, a każda niezwykła książka na nowo odradza we mnie miłość do czytania. ;)

Koniec. Chyba podołałam. ;)

14 komentarzy:

  1. Też lubię pamiętnik :>. Ogólnie Meg Cabot ma bardzo charakterystyczny styl, który sprawia, że nawet coś, co brzmi sztampowo, może przedstawić tak, że już wcale nie chce się na to narzekać. Też do niej wracam, choć bardziej lubię - szczególnie jedząc :d - wracać do Pośredniczki czy 1-700, których bohaterki jakoś bardziej lubię. Dla 'dorosłych' Cabot też idzie w sumie, szczególnie lubię ten cykl kryminalny 'z nadwagą' (choć testy piosenek w nim są wyjątkowo idiotyczne). O, jeszcze 'powieść wampiryczna', gdzie Cabot olała schematy była dość fajna.
    Wracając do Pamiętnika, przeczytałam pierwszy tom, gdy byłam młoda z biblioteki, dopiero piąty dostałam i potem już stopniowo uzupełniałam. Niezbyt lubiłam te cieniutkie tomy np te walentynowe. I pamiętam, jak bardzo nudził mnie tom czwarty : d... Lubię typ bohaterek Cabot, choć często mają aż bardzo podobne cechy, ale uh, lubię ich sarkastyczne podejście do życia.

    Też szybko nauczyłam się czytać i byłam zdziwiona w przedszkolu jak inni do tego podchodzili :d. Inna sprawa, że u mnie w gimnazjum pewna nauczycielka postanowiła pytać nas z czytania na ocenę i okazało się, że u niektórych od podstawówki mało się zmieniło. Lol.

    Miłego wieczoru xx

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi najbardziej w pamięć właśnie zapadł Pamiętnik Księżniczki. ;) Chociaż masz rację, te krótkie połówkowe części były słabsze. Najchętniej za to wracam do części od 6 do końca -mam wrażenie, że wtedy się najwięcej dzieje. A moją ukochaną częścią jest chyba 10. ;)

      Co do czytania, to ja ogólnie szkołę rozpoczęłam już z tą umiejętnością, a wszystko za sprawą starszej siostry, która mnie wiele nauczyła -niby bawiłyśmy się tylko w szkołę, a jednak okazało się to potem pomocne. ;)

      Usuń
  2. Ja też lubię serie Pamiętnik księżniczki. Tylko nie pamiętam czy wszystkie przeczytałam. Ale bardzo wciągała.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja jeszcze lubię w tej serii to, że tak szybko się ją czyta. Jest napisana bardzo lekkim piórem i czytanie to sama przyjemność. ;)

      Usuń
  3. Pamiętam, że kiedyś - dawno temu przeczytałam kilka części, ale nie pamiętam już czy całą serię. Moje odczucia z tą książką są jak najbardziej pozytywne. Swoim wpisem tak mnie zachęciłaś, że być może już niebawem powrócę do "Pamiętnika księżniczki".

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że mój wpis Ci się podobał. ;) Ja do Pamiętnika, albo przynajmniej swoich ulubionych fragmentów wracam przynajmniej raz na rok, czy dwa lata -miło odpręża taka lekka lektura. ;)

      Usuń
  4. Szczerze mówiąc nie czytałam tej serii. Oglądałam film, ale jak sama powiedziałaś to raczej nie to samo :) Czytałam za to inne książki Meg Cabot, jak na przykład "Magiczny pech", czy "Szczęśliwy t-shirt", które bardzo mi się podobały i równie miło je wspominam. Może jeszcze nadrobię zaległości z dzieciństwa i sięgnę po "pamiętnik księżniczki".

    A jeśli chodzi o my first book to widzisz bardzo dobrze sobie poradziłaś :) widzę, że dużo wspominasz tu o lekturach, a zwłaszcza o "dzieciach z bullerbyn" (szczerze mówiąc nie przeczytałam tej lektury, w ogóle za nimi nie przepadałam). Tak jak w przypadku"pamiętnika..." zaległości zawsze można nadrobić :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak dla mnie film, to zło wcielone. ;) Fakt, żebym nie znała książek, to pewnie by mi się całkiem podobał, ale jak widzę, ile zmienili, a raczej, jak mało z pierwowzoru zostawili, to nóż się w kieszeni otwiera, bo mógł być z tego świetny materiał na film, albo w ogóle na serial.

      W sumie, ja za lekturami też nie przepadam, zaledwie kilka szkolnych lektur mi się podobało, ale Dzieci z Bullerbyn to akurat taka milutka książka dla dzieci, która mi się naprawdę podobała. Teraz bym raczej już do niej nie wróciła, bo jednak już nie ten wiek, ale dzieciństwo wypełniła mi idealnie. ;)

      Usuń
  5. Tej serii Meg Cabot, nie miałam przyjemności czytać. Z twórczości tej autorki sięgnęłam tylko po "Nienasyceni" i "Porzuceni". Jak ta pierwsza mi się podobała, tak do tej drugiej chętnie nie wrócę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja skupiłam się na Pamiętniku i za bardzo dalej się nie zagłębiałam w twórczość tej autorki, ale pewnie jeszcze, przynajmniej z samej ciekawości, przejrzę jej inne książki. ;)

      Usuń
  6. Bardzo polubiłam film, który obejrzałam z uśmiechem na twarzy.
    Książkę też mam - nawet dwie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi w filmie niestety przeszkadzało bardzo to, jak mało ma wspólnego z książkami, a szkoda, bo mogło być z tego coś fajnego. ;)

      Usuń
  7. Pamiętam, że to była książka kultowa w momencie, gdy sama byłam nastolatką. Mam ogromny sentyment do tej autorki! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja tak samo! Praktycznie się wychowałam na Pamiętniku ;)

      Usuń

Czytelniku! Pięknie dziś wyglądasz, mam nadzieję, że masz dobry dzień! ;-) Pozostaw po sobie ślad w postaci komentarza - będzie mi bardzo miło poznać Twoją opinię.

Jeśli mogę tylko prosić - nie rób z komentarzy śmietnika. To nie miejsce na darmową reklamę. Spam będzie usuwany.