wtorek, 27 maja 2014

Miłość, flirt i inne zdarzenia losowe - Jennifer Echols

Dzisiejsza recenzja będzie dosyć krótka, bo i utwór, który biorę na tapetę nie jest zbyt obszerny (a przynajmniej może mi się tak wydawało czytając).
Miłość, flirt i inne zdarzenia losowe, to historia Lori -nastolatki wychowującej się tylko z ojcem i bratem, gdyż jej matka od wielu lat nie żyje. Przez to dziewczynie brak najważniejszej przyjaciółki, jaką dla każdej córki jest matka. W połączeniu z faktem, że w sąsiedztwie  ma samych chłopaków, Lori przyjaźni się tylko z nimi, nie potrafiąc znaleźć wspólnego języka z dziewczynami w jej wieku.
Jednak Lori, mimo że wyrosła na swego rodzaju chłopczycę, nie potrafiącą ubrać i umalować się dziewczęco, ma całkiem dziewczęce myśli. Nie brakuje jej także szalonych pomysłów, a najnowszy z nich to poderwanie swojej pierwszej miłości -Seana -syna sąsiadów. I to w ciągu tego lata! A z pomocą ma jej przyjść chłopak z ADHD -Adam -brat Seana i jednocześnie jej przyjaciel. 
Zakręcona historia? I to jak!

Opis z okładki i z resztą sam tytuł, dają nam do zrozumienia, z jakim typem książki mamy do czynienia -typowa lektura dla nastolatków. Jednak to aż tak mnie nie zniechęciło -czytałam naprawdę różne książki z tego rodzaju i niektóre naprawdę były zabawne, więc i tym razem liczyłam na coś podobnego. Niestety, zawiodłam się.
Początkowo postać Lori nas rozbawia -ot, taka chłopczyca, która pewnego dnia wpadła na pomysł "tego lata stanę się superkobieca i poderwę chłopaka, który podoba mi się od zawsze!" i obserwujemy jej niezbyt udane poczynania z uśmiechem na twarzy. Jednak po pewnym czasie bohaterka zaczyna nas irytować -i to bardzo. Zachowuje się jak rozwydrzony bachor, który już nie wie, co ma zrobić, żeby wszystko było po jej myśli. Wplątuje w to trzech chłopaków z sąsiedztwa -braci: Camerona, Seana i Adama. A potem jeszcze nową koleżankę, która ma jej pomóc w intrygach i staniu się dziewczęcą. I muszę przyznać, że z każdym nowym pomysłem Lori, sprawa się tylko jeszcze bardziej pogarsza.
Główny plan jest taki: Lori i Adam mają udawać parę, by wzbudzić zazdrość Seana, który następnie ma się szaleńczo zakochać w Lori. Już w tym momencie przewidzieliście zakończenie? Nie dziwię się -ja po przeczytaniu opisu z okładki także już wiedziałam, jak to się skończy. Tylko w tym właśnie tkwi problem -wszyscy wiemy, jak to się skończy, więc w pewnym momencie mamy już dosyć Lori, jej głupich pomysłów i całego tego bałaganu, którego narobiła autorka. Kiedy już w końcu mamy nadzieję, że wszystko się ułoży, autorka podrzuca nam taką bombę, która obraca wszystko o 360 stopni i znowu bohaterowie muszą wszystko poodkręcać, żeby wrócić do sytuacji wyjściowej. I albo się starzeję, albo po prostu nie kupuję głupoty bohaterów. Ani mnie ona śmieszy, ani wzrusza, nawet nie kibicowałam bohaterom.
Dalsza część książki (polska wersja jest połączeniem dwóch części tej serii: Endless Summer, The Boy Next Door) opowiada o tym, jak Lori znalazła już swoją miłość, tylko musi utrzymać swój związek. I tu mamy dokładnie to samo, co wcześniej -pomieszanie z poplątaniem. Lori znowu nie wie, czego chce, znowu za dużo robi, a za mało myśli -ogółem -autorka wydłuża chyba tą historię na siłę, żeby miała więcej stron. Z marnym skutkiem.
Podsumowując -nie polecam, ani trochę. Chyba, że ktoś naprawdę jest zaciekłym fanem takich szalonych perypetii nastolatek. Mnie najzwyczajniej w świecie ta historia zirytowała i na pewno do niej nie wrócę. Może gdyby autorka zrobiła z tego krótszą historię i odpuściła sobie ten trylion zawirowań, efekt byłby lepszy i może nawet miałabym milsze wspomnienia z tą książką. Jednak wyszło, jak wyszło, więc jeśli zastanawialiście się nad przeczytaniem tej książki -pomyślcie dwa razy, zanim to zrobicie! Szkoda czasu -jest tak wiele lepszych książek do przeczytania.

Przeczytaliście Miłość, flirt i inne zdarzenia losowe i macie podobne zdanie do mojego? A może Wam podobała się ta książka? Nie czytaliście jej wcale, ale chcecie ją przeczytać, lub będziecie ją omijać? Dajcie znać w komentarzach!

5 komentarzy:

  1. Wiesz, że kiedyś trafiłam przypadkowo na tę okładkę ;) Jednak, jak zwróciłaś, z resztą od razu widać, że jest to typ książki dla nastolatek, a ja po takie już od lat nie sięgam. (Wyjątkiem było "Po Tamtej Stronie...") :D Czasami jakiś nastoletni tytuł mnie zainteresuje, ale na ogół strasznie zwlekam z przeczytaniem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja czasami właśnie lubię sobie zapodać jakiś taki typowo młodzieżowy tytuł, a tak dla "odmóżdżenia". Niektóre młodzieżówki są naprawdę zabawne. :)

      Usuń
  2. Straszna książka, męczyłam ją parę miesięcy.
    Im dalej w książkę, tym coraz gorzej. Jakby skończyło się na pierwszej części, byłoby nawet ok, lekka lektura na lato (akurat w takim okresie czytałam), ale druga część to dramat... Tylko kombinowanie z tym przekonywaniem ojca i obsesja całowania wszystkich braci... :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyli nie tylko mnie to całowanie wszystkich braci irytowało? Dobrze wiedzieć. :D Jak jeszcze początek nawet mnie bawił, tak potem zakręcanie tej akcji ciągle tak samo było już denerwujące i tylko czekałam, aż skończę czytać tę książkę.

      Usuń
  3. Irytujące było to, że Lori na prawdę robiła zbyt dużo i dopiero później myślała i obserwowała skutki. Fakt że wkreciła w związek kilku facetów lub jak kto woli chlopaków też nie spowodował, że książka spodobała mi się bardziej.
    W sumie: książka mogła być lepsza, ale wspominam ją dobrze.

    Jestem ciekawa jak wygladałby film (bo jak w każdej adaptacji filmowej fabuła zostałaby skrócona), chciałabym zobaczyć jak aktorzy radzą sobie z takimi rolami...
    Miłego czytania dla tych, którzy się zdecydują.
    (Przeczytałam w 3 dni)

    OdpowiedzUsuń

Czytelniku! Pięknie dziś wyglądasz, mam nadzieję, że masz dobry dzień! ;-) Pozostaw po sobie ślad w postaci komentarza - będzie mi bardzo miło poznać Twoją opinię.

Jeśli mogę tylko prosić - nie rób z komentarzy śmietnika. To nie miejsce na darmową reklamę. Spam będzie usuwany.