piątek, 20 czerwca 2014

Nie oceniaj książki po... czyli czym kierujemy się przy wyborze książki.

Mówi się, że nie powinniśmy oceniać książek po okładce. Wiem, to przysłowie ma też trochę głębszy sens, ale tym razem zatrzymajmy się przy znaczeniu dosłownym. Czy zastanowiliście się kiedyś, na co zwracacie uwagę wybierając następną książkę do przeczytania? Czasami bywa to losowy wybór, jednak najczęściej kierują nami jakieś pobudki. Przyjrzyjmy im się!

W tym poście postaram się opisać najważniejsze czynniki, jakie kierują mną przy wyborze książki. Wystąpi też duża ilość dodatków (głównie graficznych), więc przepraszam, jeśli post będzie się troszkę dłużej ładował. Jednocześnie zachęcam do dotrwania do końca tego, dosyć długiego postu. Zaczynajmy!


OKŁADKA
Taaaak, jestem totalnym wzrokowcem. Ale kto z nas w dzisiejszych czasach chociaż w pewnym stopniu nim nie jest? Być może niektórzy z Was zdążyli już zauważyć, że często na książki, lub filmy wpadam właśnie przez ich okładki, plakaty, a więc bardziej wizualną stronę. Być może wynika to z moich zainteresowań grafiką komputerową i uwielbienia do ładnych rzeczy (ale to pusto brzmi...). Nie mam jednego ulubionego stylu okładek, lubię kiedy mnie czymś zaskakują, a czasami po prostu jeśli są klimatyczne albo zwyczajne proste. Nie mam żadnej reguły, jeśli o okładki chodzi. Musi po prostu mi wpaść w oko. 
Przyznam, iż wiele zagranicznych książek zaczyna mnie interesować właśnie przez okładkę. Następnie czytam opis i szybko szukam polskiego odpowiednika (którego najczęściej nie ma...). Lubię też zgadywać po okładce, o czym będzie książka, bo czasami okładki właśnie nam dają takie malutkie podpowiedzi. Często również książki kojarzę właśnie po okładkach, a dopiero potem przypominam sobie resztę. W tym poście znajdzie się wiele zdjęć ciekawych okładek. Wybrałam je subiektywnie, kierując się tym, co wpadło mi w oko. Przyznam szczerze, że większości z tych książek nie czytałam, a czekają właśnie na moich listach do przeczytania. Zaledwie kilka tytułów mam już za sobą, takich jak np. Morze Spokoju, Gwiazd naszych wina, czy też Jeśli zostanę i stwierdzam, że zauroczyły mnie okładką, a potem zawładnęły sercem przez swoją treść. Więc coś chyba w tej mojej okładkowej teorii jest. Może nie zawsze się sprawdza, bo zdarzyły mi się książki, po które sięgnęłam przez okładkę, a okazały się rozczarowaniem, a i bywały książki ze słabą okładką, ale genialną treścią. Jednak warto próbować.

OPIS
Kolejny bardzo przewidywalny element. Stworzenie opisu idealnie oddającego klimat książki jest już połową sukcesu. Bywają bowiem książki, których nie doceniamy właśnie przez to, że mają słaby opis, który niczym do czytania nie zachęca. Lubię, kiedy opis jest klimatyczny, nie zdradza zbyt wiele i zadaje nam jakieś pytania, wyzwania. Kiedy droczy się z nami, wręcz namawiając nas, byśmy zaczęli obstawiać o czym będzie książka i jakie będzie zakończenie, a potem z zaciekawieniem sięgnęli po książkę, by sprawdzić, czy nasze przypuszczenia były słuszne.
Morze Spokoju, to idealny przykład na to, jak opis potrafi zachęcić do czytania. Klimat książki jest idealnie oddany przez dodanie do opisu fragmentu książki. Opis z księgarni internetowych jest nieco inny, niż ten na okładce, więc podam tu oba, jako że darzę tą książkę wielkim uwielbieniem.


Opis z księgarni internetowych:
"Żyję w świecie, pozbawionym magii i cudów. W tym miejscu nie ma jasnowidzów ani zmiennokształtnych, nie przybędą ci na pomoc anioły ani chłopcy, obdarzeni ponadnaturalnymi mocami. W tym miejscu ludzie umierają, muzyka rozpada się i generalnie wszystko jest do dupy. Czasami rzeczywistość tak mocno przyciska mnie do ziemi, że dziwię się, jakim sposobem nadal jestem w stanie oderwać od niej stopy. 
Dwa i pół roku - tyle minęło od tragedii, która zamieniła Nastyę w cień samej siebie. Dziewczyna właśnie przeprowadziła się do innego miasta i chce za wszelką cenę ukryć swoją przeszłość. Nastya jest mistrzynią w trzymaniu ludzi na dystans. Ale jej plan działa tylko do momentu, w którym spotyka kogoś równie odizolowanego jak ona.
Historia Josha nie jest tajemnicą. W wieku siedemnastu lat został zupełnie sam. Kiedy twoje imię wydaje się być synonimem śmierci, ludzie zazwyczaj dają ci święty spokój. Tylko Nastya przekracza niepisaną granicę i stara się za wszelką cenę poznać każdy aspekt jego życia. Gdy trudna przyjaźń powoli przeradza się w uczucie, Josh zaczyna się zastanawiać, czy kiedykolwiek pozna sekret dziewczyny - i czy w ogóle tego pragnie. 
Morze spokoju to poruszająca i pięknie napisana historia o samotnym chłopaku, kruchej emocjonalnie dziewczynie i cudzie drugiej szansy."

Opis z okładki:
"W tym świecie nie ma magii, a cuda się nie zdarzają. NASTYA przekonała się o tym dwa i pół roku temu. Jedno wydarzenie przekreśliło wszystkie jej plany. NA ZAWSZE.
JOSH nie ma tajemnic. Wszyscy jego bliscy nie żyją, a przyjaciele... Kiedy twoja obecność przypomina innym, jak kruche jest życie, ludzie wolą trzymać się na dystans.
DWOJE MŁODYCH LUDZI ze skomplikowaną przeszłością. Ich przyjaźń nie jest łatwa. MIŁOŚĆ okaże się jeszcze trudniejsza...
Nastya i Josh mają szansę odbudować swoje życie - razem. Jednak najpierw muszą nauczyć się na nowo UFAĆ, WIERZYĆ I WYBACZAĆ."

A teraz opis książki, której jeszcze nie czytałam, ale zarówno okładka, jak i opis zachęcają mnie do dopisania tej książki do listy do nadrobienia. Przepraszam, że po angielsku, ale przetłumaczona wersja nie byłaby już tak ciekawa.

Trust me, I'm lying - Mary Elizabeth Summer
"Julep Dupree tells lies. A lot of them. She’s a con artist, a master of disguise, and a sophomore at Chicago’s swanky St. Agatha High, where her father, an old-school grifter with a weakness for the ponies, sends her to so she can learn to mingle with the upper crust. For extra spending money Julep doesn’t rely on her dad—she runs petty scams for her classmates while dodging the dean of students and maintaining an A+ (okay, A-) average.
But when she comes home one day to a ransacked apartment and her father gone, Julep’s carefully laid plans for an expenses-paid golden ticket to Yale start to unravel. Even with help from St. Agatha’s resident Prince Charming, Tyler Richland, and her loyal hacker sidekick, Sam, Julep struggles to trace her dad’s trail of clues through a maze of creepy stalkers, hit attempts, family secrets, and worse, the threat of foster care. With everything she has at stake, Julep’s in way over her head... but that’s not going to stop her from using every trick in the book to find her dad before his mark finds her. Because that would be criminal."

AUTOR
Czy nie jest tak, że po przeczytaniu książki jakiegoś autora, styl pisania spodoba nam się tak bardzo, że szukamy innych książek tej osoby? Lubimy czyjeś lekkie pióro, pomysłowość, umiejętność kreowania postaci, czy też tworzenia klimatu. Chyba nie bez powodu, po sukcesie Gwiazd naszych wina, szybko pojawiło się w Polsce następne tłumaczenie książki tego autora - 19 razy Katherine. Ludzie najzwyczajniej w świecie lubią styl pisania pana Greena. Ja również, więc z zaciekawieniem mam na swojej liście pozycje Johna Greena, bo wiem, że się nie zawiodę. Podobnie z książkami Meg Cabot. Chyba na całym świecie popularna była seria Pamiętnika księżniczki. Zwariowane losy Mii Thermopolis z zaciekawieniem czytały dziewczyny z wielu krajów świata. Nadal uwielbiam wracać do tej serii i książek tej autorki, gdyż uwielbiam, w jaki sposób wykreowała postacie i utrzymywała lekki humor. Niedawno było głośno o tym, że pani Cabot planuje wydać jeszcze jedną część Pamiętnika księżniczki. I chociaż mam wrażenie, że w tej serii już trochę nie bardzo potrzebna jest kolejna część, to nie odmówię sobie przeczytania jej, ze względu na sympatię do autorki i jej twórczości.
CYTATY I OSTATNIA STRONA
Często na różnych stronach znajdujemy ciekawe, inspirujące cytaty pochodzące z książek i jest to bodziec, który zachęca nas do sięgnięcia po cały utwór. Poniżej kilka lubianych przeze mnie cytatów. Ograniczyłam się do zaledwie czterech książek, ale tak, będzie ich dużo. ;)
Nienawidzę swojej lewej ręki. Nienawidzę na nią patrzeć. Nienawidzę, kiedy drży i zacina się, i przypomina o utraconej tożsamości. Ale i tak na nią patrzę, ponieważ przypomina mi również o tym, że znajdę chłopaka, który wszystko mi odebrał. Zamierzam zabić swojego mordercę. I zamierzam zrobić to lewą ręką.” -Morze Spokoju, Katja Millay
"Jeszcze nie zacząłem liczyć. Nie wiem, czy tylko ja tak mam, czy wszyscy: za każdym razem, kiedy ktoś umiera, odliczam, ile czasu minęło. Najpierw minuty, potem godziny. Potem dni, tygodnie i miesiące. I pewnego razu uświadamiasz sobie, że już nie liczysz i nawet nie wiesz, kiedy przestałeś. W tym momencie ta osoba odchodzi naprawdę." -Morze Spokoju, Katja Millay
"Mam teraz jeden z sekretów Josha Bennetta. Dał mi go. Chciałabym móc go oddać." -Morze Spokoju, Katja Millay
"Miłość jest właśnie taka: megapodstępna." -Po Tamtej Stronie Ciebie i Mnie, Jess Rothenberg
"Nie masz bladego pojęcia o bólu i samotności. Ale to się zmieni. Przekonasz się, jakie to uczucie, kiedy wszyscy o tobie zapomnieli, jakbyś w ogóle nigdy nie istniała." - Po Tamtej Stronie Ciebie i Mnie, Jess Rothenberg
"Wydawało się, że to było całe wieki temu, jakbyśmy przeżyli krótką, ale mimo to nieskończoną wieczność. Niektóre wieczności są większe niż inne." -Gwiazd naszych wina, John Green
"To tylko nasza, a nie gwiazd naszych wina." -Gwiazd naszych wina, John Green
"-Nie zabijają, dopóki ich nie zapalisz - powiedział, kiedy samochód zatrzymał się przy nas. - A ja nigdy żadnego nie zapaliłem. Widzisz, to metafora: trzymasz w zębach czynnik niosący śmierć, ale nie dajesz mu mocy, by zabijał." -Gwiazd naszych wina, John Green
"-Okay -powiedział, gdy minęła cała wieczność. -Może "okay" będzie naszym "zawsze". -Okay -zgodziłam się" -Gwiazd naszych wina, John Green
"A jednak muszę godzić się nieustannie z własnym buntem, rozgniewanym sercem, okaleczonym ciałem, chorą duszą, samotnymi powrotami. Trzeba się z tym pogodzić, bo nie ma innej drogi." -Pamiętnik narkomanki, Barbara Rosiek
"Bo jaki jesteś ty, mój świecie? Niby wszystko takie proste, wszystko ma swoje określone miejsce. Tylko, że ja nic z tego nie rozumiem albo rozumiem, kiedy jest już za późno." -Pamiętnik narkomanki, Barbara Rosiek
"Czas zatrzymał się w zniszczonym mózgu i tworzy fałszywą wizję prawdy." -Pamiętnik narkomanki, Barbara Rosiek
"Gdy robiłeś mi pierwszy zastrzyk wierzyłam, że dajesz mi szczęście. Ale ty już wiedziałeś, że mnie zabijasz. I cieszyłeś się, że kiedyś nie będziesz umierał sam." -Pamiętnik narkomanki, Barbara Rosiek
"Ile może być krzyku w milczeniu?" -Pamiętnik narkomanki, Barbara Rosiek
"W tym cholernym życiu potrzebna jest miłość. Bez niej jest wieczna pustka, która dusi, zabija, męczy. I wtedy nie możemy być sobą. Jest się dla siebie zupełnie obcym. Tak zupełnie i bez reszty obcym dla samego siebie" -Pamiętnik narkomanki, Barbara Rosiek
Mam też dwa inne sposoby wybierania książek. Jednym z nich jest czytanie ostatniej strony. No, może nie całej, ale jakieś ostatnie dwa, trzy zdania. Nie chodzi tu o poznanie zakończenia. Chodzi o sposób, w jaki autor kończy swój utwór. Czy potrafi zaintrygować, zainteresować. Może to dziwne, ale lubię ciekawe ostatnie zdania. Czasami, przeczytane pojedynczo, wyrywkowo, nie mają one sensu, jednak potem, kiedy już poznamy całość utworu, rozumiemy, jak idealnie to zdanie pasuje.
Drugim ze sposobów jest czytanie wyrywkowego zdania z losowo wybranej strony. Tu również możemy trafić na jakąś perełkę i książka może nas tak zaciekawić, że nie spoczniemy, póki nie przeczytamy całości.
Te sposoby są nieco ryzykowne i niekoniecznie skuteczne, ale zawsze można spróbować. Ja lubię czasami tak sprawdzać nowe książki.
TYTUŁ
Któż mógłby zapomnieć o tytule? Chwytliwy i zapadający w pamięć tytuł, to podstawa sukcesu książki. Nawet, jeśli potem okaże się słaba, dużo osób sięgnie po nią, gdyż zaciekawi ich nazwa. Często przeglądając jakieś spisy książek, rankingi, kieruję się właśnie tytułem, co wygooglować i czego poszukać w księgarni, czy też bibliotece. Niestety, to często okazuje się zwodnicze, bo jak napisałam wcześniej, dobry tytuł nie gwarantuje dobrej treści. Jednak zawsze warto spróbować. Sama pisząc jakieś opowiadanka, czy tym podobne, staram się, by tytuł był interesujący, chwytliwy, lub po prostu klimatyczny. A wierzcie mi, ciężko jest na taki wpaść i nie zawsze coś, co dla mnie wydaje się chwytliwe, będzie takie dla innych. Także czapki z głów dla tych, którzy opanowali tą sztukę mistrzowsko.
To chyba na tyle, jeśli chodzi o czynniki, które mają wpływ na wybierane przeze mnie książki. Są one dosyć schematyczne i przewidywalne, jednak czasami nawet nie zdajemy sobie sprawy, że zwracamy na nie uwagę.
Jeśli zainteresowała Was jakaś książka, której okładkę zobaczyliście na zdjęciach, a nie możecie rozszyfrować jej tytułu -dajcie znać, pomogę. ;)
A Wy, na co zwracacie uwagę przy wyborze książek? Macie jakieś ciekawe sposoby? Dajcie znać w komentarzach.

6 komentarzy:

  1. Z elementów, które wymieniłaś ja kieruję się i okładką, i opisem, czasami także tytułem. Największy jednak wpływ na wybór książki ma ogólna ocena czytelników na 'Lubimy czytać' (ufna jestem) oraz uch komentarze pod książkami. Choć już przestałam prowadzić bloga książkowego to nadal zdarza mi się odwiedzać niektórych blogerów ;) Co do autora ... mam kilku! Tyle że ja siedzę bardziej w klasyce literatury, więc nazwiska znane ze szkoły - Dostojewski, Miłosz, Bułhakow, ubóstwiam Emila Zole - ciężki, ale jaka satysfakcja po przeczytaniu ;D U mnie ta słabość do tego typu literatury wynika ze skończonych studiów polonistycznych :)
    PS. Świetny około tematyczny wpis!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję ;)
      Co do opinii innych czytelników, to ja mam z tym różnie. Czasami lubię sobie sprawdzić, co inni polecają, a czasami wolę zaufać tylko sobie. Mam jakoś tak, że czasami te strasznie uwielbiane i chwalone przez wszystkich książki najzwyczajniej w świecie mnie zawodzą. Za to lubię sobie poczytać opinie o książkach, które już przeczytałam i sprawdzać, co inni sądzą o danych tytułach. A klasyka niestety chyba nie jest dla mnie -Dostojewskiego w szkole wręcz męczyłam (ale motywowałam się mówiąc sobie, że może jeszcze coś się zmieni i nagle książka mi się spodoba, bo przecież Saawariya też jest (chociaż luźną..) ekranizacją jednej z jego książek, a ten film uwielbiam. Bułhakow i jego Mistrz i Małgorzata było trochę lepsze, ale też niestety chyba nie jestem stworzona do tego typu literatury ;)

      Usuń
  2. Miałaś naprawdę ciekawy pomysł na post :) Pocieszyłam oczy okładkami i powzdychałam trochę, że nie wszystkie dotarły do nas... A szkoda, bo niektóre są genialne!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też zawsze wzdycham do nich, lubię kolekcjonować sobie zdjęcia ładnych okładek i potem staram się jakoś na te książki trafić. Szkoda właśnie, że w Polsce mamy tak mało tłumaczeń. A i wydaje mi się, że często zagraniczne okładki są ładniejsze niż te polskie.

      Usuń
  3. w większości przypadków kieruję się okładką (choć nie zawsze ciekawa okładka znaczy ciekawa historia :D) i opisem. Czasami jest to również tytuł. Nie wiem czemu ale nie ciągnie mnie do polskich książek!!! Kiedy widzę tylko, że autorem jest polak (mimo świetnej okładki i ciekawego opisu) odkładam ją na miejsce. Dziwne nie? :D
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zauważyłam, że sama bardziej faworyzuję jakoś zagranicznych autorów. I chociaż kilka polskich książek naprawdę mi się podobało, to jednak z tych nowych książek ciężko mi coś wybrać dla siebie. Może dlatego, że czytam najczęściej YA i NA, a wydaje mi się, że w Polsce mało jest autorów, którzy piszą takie książki. Ogólnie mam wrażenie, że w Polsce jest trochę ciężko się wybić młodym autorom i stąd nie ma aż takiego powiewu świeżości.

      Usuń

Czytelniku! Pięknie dziś wyglądasz, mam nadzieję, że masz dobry dzień! ;-) Pozostaw po sobie ślad w postaci komentarza - będzie mi bardzo miło poznać Twoją opinię.

Jeśli mogę tylko prosić - nie rób z komentarzy śmietnika. To nie miejsce na darmową reklamę. Spam będzie usuwany.